- Mamo, ja nie lubię czytać na rozkaz. Jak coś muszę przeczytać, to nie mam z tego żadnej przyjemności – narzekanie Maćka powtarza się przy kolejnych lekturach szkolnych. A te lektury są naprawdę świetne: „Pippi”, „Królowa Śniegu” czy „Opowiadania z Doliny Muminków”. Kiedy myślę o swoich książkach z dzieciństwa, to okazuje się, że raczej nie pamiętam lektur – zostało tylko to, co sobie sama czytałam (albo czytaliśmy na głos). Omawianie książki w szkole jakoś ją psuło. Rozumiem więc Maćka i „Muminki” (wyjątkowo) przeczytaliśmy na głos. I oboje się zachwyciliśmy tą szkolną lekturą.
Każde opowiadanko jest portretem: Paszczak, Filifionka, znikające dziecko czy tatuś Muminka. Często używa się postaci z „Muminków” w literaturze psychologicznej – znikające dziecko to historia zbyt nieśmiałej, stłumionej dziewczynki, Paszczak jest odmieńcem, który potrafi zrobić coś wspaniałego dla innych. Historia tatusia Muminka, który ucieka z domu i wyrusza z Hatifnatami w nieznane to opowieść o smudze cienia ( szkoda tylko, że na przykład mama Muminka nie może tak sobie wyruszyć w poszukiwaniu przygód…). „Cedryk” opowiada o zbytnim przywiązaniu do przedmiotów, a historia Homka to rzecz o fantazji, która staje się ważniejsza od rzeczywistości i o rodzeństwie. Homek ma dosyć swojego młodszego braciszka i zmyśla historię, że stało mu się coś strasznego. Sam w to wierzy, a potem tego żałuje. Kiedy Homek był zniecierpliwiony swoim braciszkiem, Maciek kiwał ze zrozumieniem głową.
Najpiękniejsza wydała nam się historia Filifionki. Filifionka mieszkała w domku nad morzem i bała się katastrofy, miała przeczucia, patrzyła z niepokojem w niebo i na chmury, ale kiedy opowiadała o tym Gapsie, ta tylko patrzyła z politowaniem albo mówiła o praniu chodników. Filifionka nie miała komu opowiedzieć o sobie, swoich lękach i tęsknotach. Tymczasem katastrofa naprawdę nastąpiła, trąba powietrzna porwała jej domek pełen bibelotów, a Filifionka wtedy zamiast się przerazić - poczuła się szczęśliwa! (na rysunku trąba unosi dom). Nie musiała się bać, bo to czego się spodziewała, już nadeszło. Wszystko się sprawdziło. Śmiała się teraz z Gapsy i jej troski o chodniki. Była wolna.
„Muminki” dobrze się czyta wspólnie, bo one w dużej mierze mówią o świecie dorosłych. Co i raz spotkamy też piękne zdania, jakby z innej, dorosłej książki - takie jak to: „Filifionka stała bez ruchu, zupełnie bez ruchu ściskając porcelanowego kotka i myśląc: O, ty moja piękna, moja wspaniała katastrofo…”










