Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

1.04.2016
piątek

Odwołanie Grzegorza Gaudena

1 kwietnia 2016, piątek,

Szanowny Panie Ministrze,
1 kwietnia odwołał pan Grzegorza Gaudena z funkcji dyrektora Instytutu Książki. W Pańskiej ocenie w instytucji źle się dzieje, zwłaszcza jeśli chodzi o promocję czytelnictwa.

Chciałam jednak zapytać, skąd Pan to wie? Czy odwiedził Pan może biblioteki gminne, które rozwijały się i stawały lokalnymi centrami kultury właśnie dzięki wsparciu Instytutu Książki? Czy słyszał Pan o klubach książki, które powstały w całej Polsce wokół bibliotek? Czy Pan odwiedził któreś targi książki na świecie i widział Pan, jak Instytut Książki promował polską literaturę? Czy Pan rozmawiał z zagranicznymi wydawcami albo tłumaczami, którzy dzięki Instytutowi poznawali polską literaturę? Naprawdę nie? A może Pańscy eksperci sprawdzili, co naprawdę zdarzyło się w polskiej kulturze dzięki Instytutowi?

Otóż przez te 20 lat udało się stworzyć kilka instytucji, które rzeczywiście wspierały polską kulturę, i to pod różnymi rządami. (Ponieważ kultura i literatura polska do tej pory, co może Pana dziwić, nie była związana z żadną partią, dopiero dziś próbuje się ją upartyjnić). Taką instytucją był Instytut Książki, którego działalność uważnie śledziłam na targach zagranicznych i jeżdżąc po polskich bibliotekach. Kiedy na blogu zachwycałam się biblioteką publiczną w Princeton w Stanach Zjednoczonych – natychmiast odezwały się głosy z całej Polski. – U nas w Oświęcimiu też tak jest! – usłyszałam.

W Instytucie udało się stworzyć niewielki, ale niezwykle fachowy zespół, który działał prężnie i skutecznie. A sam Grzegorz Gauden jest osobą wielkiej kultury i głęboko oddaną idei promocji czytelnictwa oraz rozwoju bibliotek. W tym kontekście oskarżanie Instytutu Książki o słabe wyniki czytelnictwa w Polsce brzmi jak żart. Żartując dalej (choć wcale nie jest mi do śmiechu), myślę, że już czas, żeby wskazał Pan prawdziwego wroga czytelnictwa i zamknął w Polsce internet. Wszystkie statystyki znacząco się poprawią.

To, czym jest Instytut dziś, budowano przez dłuższy czas, natomiast zepsuć tę świetnie działającą instytucję można jednym ruchem. Wystarczy obsadzić stanowiska niekompetentnymi osobami, które nie mają bladego pojęcia o polskiej literaturze. Obawiam się, że w tym kierunku Pan zmierza. Jedno mogę obiecać – zostanie Pan zapamiętany jako ten, który z powodu partykularnych, partyjnych interesów zepsuł to, co naprawdę służyło polskiej kulturze.

Z poważaniem.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 25

Dodaj komentarz »
  1. Zdaje się że pan Gliński zna jedynie kluby Gazety Polskiej, te jednak z kulturą i czytelnictwem nie mają nic wspólnego.

  2. Zgadzam się z Panią Redaktor obecnie w małych miasteczkach znajdują się biblioteki jakich nie było w miastach wojewódzkich 10 lat temu. Ale po co społeczeństwo oczytane, ciemny lud to kupi, jak powiedział klasyk.

  3. Dosadną opinię o ministrze Glińskim wyraził jego brat. Kto zna go lepiej ?
    Poziom kultury w Polsce ustali film o wypadku w Smoleńsku i opinia polityków PiS
    o tym filmie.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ojtam ojtam.
    A może nowy dyrektor Instytutu Książki będzie mocarzem, przy którym pan Gauden malutkim pozostanie w pamięci?
    A może Instytut Książki zostanie zlikwidowany jako organizacja komunistyczna, wszak powołany został za rządów SLD?
    A poza tym minister G może robić co chce bo suweren dał mu teren by mieć wszystkich w nosie.

  6. „Geniusze Pis-u”… rece opadaja nad kazda kolejna zmiana z nadania tej partii. Dyzmow sie nawsadza i nie jest istotne czy kolejna Pani Zosia czy Pan Zdzis maja jakiekolwiek osiagniecia w danej dziedzinie, wazne zeby partyjniactwo siegalo od morza do morza. Konserwatywni geniusze w kazdej dziedzinie zycia, Pisowcy cofaja Polske w otchlan sredniowiecza w zastraszajacym tempie.

    Przeciez nikt im nie w mowi ze biale jest biale a czarne jest czarne.

  7. Niestety jest to kolejny przyklad kompletnej indolencji, braku kultury, ktorej jest „ministrem”. Kolejny przyklad po Pawlowicz, profesor „fiuuuu-bziuuuu” i wielu innych z „komisji” Macierewicza, ze tytul profesora i gleboka wiedza w danej dziedzinie nie chroni przed byciem kretynem tak ogolnie rzecz biorac.
    Biedna Polska, biedni Polacy 🙁

  8. O tak! Grzegorz Gauden, tak wybitnie zasłużony dla ratowania PIW-u, nie powinien tracić swojego stanowiska.

  9. Nie o to chodzi, co pan minister wie, bo przecież nic nie wie. Chodzi o to, że to co pan minister wie, to jest to, że na posadę czeka fachowiec z PIS, lub akolita: rolnik, ślusarz, spawacz, bezrobotny projektant elektrowni atomowych, zawodowy dyrektor od wszystkiego, czyli niczego. Każdy się nada na dyrektora Instytutu Książki, na premiera, prezydenta, a nawet na Ministra Kultury, co wyraźnie widać.

    To jest dobra zmiana. reszta nie istnieje.

  10. Gliński rozpaczliwie chce udowodnić, że coś robi. Nie udało się z dyrektorami teatrów, to wziął odwet na prof. Omilanowskiej, a ostatnio na dyrektorze Instytutu Książki.

  11. Pod rzadami PiS-owskich aparatczykow Polska ma duza szanse stac sie czyms w rodzaju europejskiego skansenu…

  12. Witam. Mam pytanie, czy to norma, że podaje się (np. w wiki), że dana osoba pełniła obowiązki/była na stanowisku do jakiegoś dnia/data – bez podania przyczyny zaprzestania pełnienia danej funkcji. W wiki(pedii) nie ma ani słowa, że dyr. Instytutu Książki Grzegorz Gauden został odwołany.
    Nie znam zwyczajów, ale jest jednak wg mnie istotna różnica różnica między: „był.. do” a „został odwołany”. Pozdrawiam, Margit.

  13. Ani mi swat ani brat Grzegorz Gauden, ale przypomnę,że:

    Instytut Książki powstał w 2004 roku. Minister Waldemar Dąbrowski powołał do istnienia Instytut. Czasy L. Millera
    Ktoś tym instytutem zarządzał przez lat cztery.
    W międzyczasie rządził PIS.
    Następnie ,w 2007 roku rządy objęła Partia Donalda Tuska z inna partią na P.
    Po roku,powołano na szefa Instytutu Grzegorza Gaudena który podmienił kogoś ( nie doszedłem do tego)mianowanego przez partię Braci.
    PO współrządziła 8 lat. Tyle samo rzadził Gauden.
    W 2015 roku objął rządy PIS. W 2016 roku Grzegorza Gaudena…itd. , itd,…
    Karuzela się cały czas kręci…i chyba nie przestanie…

  14. Szanowna Pani Redaktor,

    Pisze pani: „Żartując dalej (choć wcale nie jest mi do śmiechu), myślę, że już czas, żeby wskazał Pan prawdziwego wroga czytelnictwa i zamknął w Polsce internet. Wszystkie statystyki znacząco się poprawią”.

    Naprawdę? Czy w Niemczech zamknęli internet? A przecież książki czyta tam znacznie więcej ludzi niż w Polsce. Jak to możliwe, że mimo istnienia internetu, w Niemczech wychodzą w całkiem sporym nakładzie tak świetne dzienniki jak „Süddeutsche Zeitung” i „Frankfurter Allgemeine Zeitung” oraz doskonałe tygodniki jak „Die Zeit”? W Polsce prasy na takim poziomie nie uświadczysz, to co wychodzi jest coraz gorsze a tematyka kulturalna jest eliminowana bądź poważnie ograniczana. Czy to wina internetu, że wybitne dzieła światowej kinematografii ogląda w naszym kraju kilka lub najwyżej kilkanaście tysięcy widzów? A ambitne – jakże przecież ostatnimi czasy nieliczne – spektakle teatralne trzeba szybko zdejmować z afisza bo brakuje chętnych do ich oglądania? Czy to internet spowodował, że poziom polskiej telewizji sięgnął dna? I że czołowe nasze uczelnie wyższe lokują się w czwartej czy piątej setce światowego rankingu?

  15. @grzerysz: no nie przesadzaj. Pracuje w sporej firmie, kolezanki i koledzy z biura wszyscy po studiach (co prawda technicznych, a kiedys mowilismy ze sa 2 rodzaje inteligencji, wrodzona i techniczna, sam sie zaliczam). I z tym czytelnictwem roznie bywa, jak chce porozmawiac o ostatniej ksiazce Rotha, Frantzena czy chocby Houellebecqa, a nawet zmarlego Grassa to robia wielkie oczy, nie wiem kto to czyta. SZ czytuje regularnie, FAZ sporadycznie, mieszkam w koncu w Ottobrunn, jakby przedmiesciu Monachium. Od ponad 30 lat prenumeruje „Der Spiegel”, ale co sobote u slaskiego rzeznika 🙂 kupuje Polityke i Newsweeka i moim zdaniem Polityka poziomem dziennikarstwa nie ustepuje Spieglowi a polski Newsweek jest duzo lepszy niz amerykanski. A co do filmow, coz, rzecz wzgledna co nalezy do najwybitniejszych dziel kinematografii. Tak samo muzyka, w kazdym razie „Ona tanczy dla mnie” nie jest chyba gorsza niz to, co spiewaja w Musikantenstadl, jedno i drugie to absolutne dno. Grono moich przyjaciol w Polsce nie czyta Faktu, nie oglada TVPis i tak jest dobrze 🙂

  16. a co do ogolnego tenoru wypowiedzi na temat, tyle tu madrych rzeczy zostalo powiedzinych ze nic dodac, nic ujac, podsumowujac moge tylko podniesc palec wskazujacy i powiedziec: pamietajcie moje slowa, minister Glinski Was jeszcze ku*wa kultury nauczy!

  17. Pana Grzegorza Gaudena moglem poznac w Lund (Szwecja) chyba w 1987(?) roku.
    Czlowiek niesamowitej kultury i naowczas zaangazowany w sprawie „Solidarnosci”.
    Tylko dzieki Instytutowi Ksiazki mogl zagraniczny odbiorca na wielu targach ksiazki
    zapoznac sie z literatura krajowa – pismiennictwo Stasiuka, Tokarczuk, Maslowskiej i innych.
    A jest tak: wszelkie myslenie, a zwlaszcza myslenie samodzielne, odwazne i krytyczne, nie cieszy sie uznaniem rzadzacej ekipy, ktory rosci sobie wylaczne prawo podporzadkowania wszystkiego, co sie pisze, wlasnym celom propagandowym.
    Maja byc wyznawcy jednego kultu i nalezy ograniczac ludzka swobodna mysl.
    Propagowac idee, nawracac, zwiekszac ilosc wiernych, nie ilosc myslacych.
    Alez…..skad my to znamy, panie Ministrze?

  18. PM
    i dla przypomnienia slowa Edka, bohatera dramatu „Tango” Slawomira Mrozka
    _______________________________________

    „Ale nie bojcie sie, byle cicho siedziec, nie podskakiwac, uwazac, co mowie
    a bedzie wam ze mna dobrze, zobaczycie. Ja jestem swoj chlop. I pozartowac moge,
    i zabawic sie lubie. Tylko posluch musi byc”

  19. Pan Gliński to taki pisowski Herostrates.
    Jeśli ktokolwiek tego pan zapamięta to tylko w ten sposób.

  20. @grzerysz
    W Polsce ludzie nie za bardzo mają czas na czytanie dla przyjemności… Nawet ci najlepiej wykształceni, czasem – o zgrozo! – zawodowo związani z literaturą. Wiem to na pewno, bo to środowisko jest mi bliskie. Znam doktorów nauk humanistycznych, którzy czytają wyłącznie to, co im potrzebne do kolejnego artykułu/habilitacji/konferencji, bo muszą zebrać w krótkim czasie tysiąc bzdurnych punktów, znam też takich, którzy specjalnie za marne pieniądze piszą recenzje (czasem w periodykach związanych z Instytutem Książki), żeby jednak zachować kontakt z tym, co się czyta na świecie – ale bez tej możliwości w życiu nie przeczytaliby tylu książek, bo nie znaleźliby na to czasu w swoich wypełnionych grafikach.
    Ten brak czasu wcale nie wiąże się z siedzeniem na czatach i w mediach społecznościowych, z oglądaniem TV czy bieganiem po pubach. Po prostu wszyscy mamy tak dużo pracy zawodowej i obowiązków prywatnych, związanych chociażby z wychowywaniem dzieci, że na lekturę dla siebie rzadko wystarcza czasu. I nagle człowiek orientuje się, że pozostaje w zaklętym kręgu lektur dla najmłodszych, czasem bardzo przyjemnych, ale przecież niewystarczających dla prawdziwego czytelnika.
    Brak nam równowagi, nawet nałogowi pochłaniacze druku są dziś zagonieni ponad miarę…

  21. @zbigniew
    3 kwietnia o godz. 16:21 27217

    „kupuje Polityke i Newsweeka i moim zdaniem Polityka poziomem dziennikarstwa nie ustepuje Spieglowi a polski Newsweek jest duzo lepszy niz amerykański”.

    Pisałem o „Die Zeit” a nie o „Der Spiegel”. „Polityki” już od wielu lat nie czytuję bo uważam jej poziom za kiepski, dużo gorszy niż w czasach PRL. Porównajmy też takie „Forum” wtedy i dzisiaj. Kiedyś wybitny tygodnik z mnóstwem doskonałych tekstów a teraz dwutygodnik obrazkowy dla niezbyt rozgarniętego „czytelnika”.
    A czy polski „The New Yorker”, „The Atlantic” i „The New York Review of Books” są lepsze od ich amerykańskich odpowiedników? Oczywiście to żart – w Polsce nie wychodzą tak dobre pisma. Nie byłoby komu ich redagować; nie byłoby komu ich czytać.

    „A co do filmow, coz, rzecz wzgledna co nalezy do najwybitniejszych dziel kinematografii”.

    Mam na myśli choćby filmy, które wygrały na najbardziej prestiżowych festiwalach na świecie np. w Cannes.
    Polski dystrybutor Michaela Haneke długo zastanawiał się czy wprowadzić na nasze ekrany wybitną „Białą wstążkę”. W końcu wprowadził i obejrzało ten film w Polsce tylko kilka czy kilkanaście tysięcy osób. Oglądałem go w Warszawie i na sali było ze dwudziestu-trzydziestu widzów.
    Chyba jeszcze gorzej było z „Zimowym snem” Nuri Bilge Ceylana – nie wiem w ilu kinach i w jakich miastach (i czy w ogóle) go wyświetlano. W końcu musiałem kupić w amazonie DVD żeby ten film obejrzeć.

  22. @nastka
    3 kwietnia o godz. 22:12 27224

    „W Polsce ludzie nie za bardzo mają czas na czytanie dla przyjemności…”

    Ale jakoś mają czas na oglądanie rozlicznych seriali i lekturę pism – a wychodzi ich już chyba kilkadziesiąt – z życia „gwiazd”…

    W Polsce prawie 70% społeczeństwa nie czyta książek ale olbrzymia rzesza ludzi „studiuje”. Polska to chyba teraz jedyny kraj na świecie gdzie można skończyć studia nie przeczytawszy żadnej książki…

  23. Grzegorz Gauden wykonał znakomitą robotę, teraz wszelako „podwórkowa geopolityka”, podwórkowa zresztą nie tylko w dziedzinie kultury, odsunęła go od pracy. Obecnie powinno się prędko przygotować katalog osiągnięć Inst. Książki za urzędowania Gaudena. Będzie co czytać i kontynuować na innych niwach. Nic bowiem nie trwa wiecznie – Lejzorek Rojtszwaniec u Erenburga powiadał, że „jak zwalniają, to niedługo będą przyjmować”.

  24. @grzeszysz
    Mimo tak wysublimowanych poglądów zdaje się, że nie zrozumiał Pan o co autorce chodziło z zamykaniem internetu. Podała to żartem jako przykład innej ABSURDALNEJ rzeczy, którą mógłby zrobić minister próbując podbić czytelnictwo.

  25. @grzerysz
    Ale ja nie pisałam o ćwierćinteligentach, którzy nigdy nie powinni dostać dyplomu studiów wyższych. Ani o miłośnikach seriali czy bzdurnych pisemek 🙂 Pisałam o tym, że na lekturę nowości, nawet tych wybitnych, nie mają czasu ludzie rzetelnie wykształceni – i cierpią z tego powodu.
    Muszę jednak przyznać Ci rację, istnieje rzesza ludzi, którzy śledzą pisma plotkarskie i uważają, że to wystarczy, a inni do egzaminów na studiach przygotowują się z bryków dla gimnazjalistów.

  26. @p53
    4 kwietnia o godz. 7:36 27228

    Zrozumiałem, zrozumiałem.
    Przecież autorka wyraźnie napisała a ja to zacytowałem: „Żartując dalej (choć wcale nie jest mi do śmiechu), myślę, że już czas, żeby wskazał Pan prawdziwego wroga czytelnictwa i zamknął w Polsce internet. Wszystkie statystyki znacząco się poprawią”.

    A więc „choć wcale nie jest mi do śmiechu” napisałem co napisałem. Wyjście z zapaści szeroko rozumianej kultury (zerowe niemal czytelnictwo książek, upadek ambitnego filmu i teatru, nadzwyczaj kiepski poziom mediów) będzie bardzo trudne.
    Społeczeństwo zostało skutecznie oduczone obcowania z wysoką kulturą. A nawet z jakąkolwiek kulturą o ile pod tym pojęciem nie rozumiemy debilnego kabaretu w telewizji…