Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej

17.09.2009
czwartek

Gwiezdne Wojny i wojna pokoleń

17 września 2009, czwartek,

– Mamo, przestań mówić „pierwsza część” na „Nową nadzieję”, bo to jest czwarta część, a „Powrót Jedi” to szósta, a nie trzecia, jak ty liczysz? Podobne rozmowy toczą się w wielu domach. Po prostu dla mojego pokolenia istnieją tylko trzy części filmu „Gwiezdne Wojny”. A to, co nakręcono później to nie są prawdziwe filmy z wyrazistym dramatem, przemianą bohatera – tylko ilustracja, widoczki, efekty specjalne, które ogląda się bez emocji. Problem w tym, że oni teraz wolą te widoczki. – „Mroczne widmo” jest najlepsze, koniec i kropka – mówi Maciek. I jak tu z nimi rozmawiać? Przecież przemiana Anakina w Dartha Vadera pokazana w „Zemście Sithów” jest tylko uzupełnieniem fabularnym. Owszem, bywa malowniczo, tak jak w „Mrocznym Widmie” podczas walki z lordem Maulem, która rozgrywa sie przestrzeni ni to zamku, ni to katedry, ale moc jest ukryta gdzie indziej.

Kiedy zasiedliśmy do pierwszej (czwartej części) przypomniało mi się, jak oglądałam ją pierwszy raz z ojcem w kinie. Nie umiałam czytać, a on usnął i nic nie rozumiałam. Teraz ja czytałam napisy, nie usnęłam tylko się angażowałam bardziej niż Maciek. W „Nowej Nadziei”, „Imperium kontratakuje” i „Powrót Jedi” znajdziemy nie tylko walkę dobra i zła, ale i mityczną walkę z ojcem ( nie kończy się jednak ojcobójstwem). Stare „Gwiezdne wojny” to dramat rodzinny. Luke nie wie, kim jest Darth Vader, ale podświadomie coś podejrzewa. Maciek, po pierwszym oglądaniu „Nowej nadziei” zapytał, czy Vader przypadkiem nie jest ojcem Luke’a. Sam to wykombinował, a ja myślałam, że to ktoś mu zdradził fabułę.

Przy scenie, kiedy Luke w „Imperium” walczy z widmem Vadera, który ma jego własną twarz, Maciek schował sie za moje plecy. Rzeczywiście, tutaj zło ma gigantyczna siłę, a dobro jest bez szans. Właściwie Luke mógłby dołączyć do ojca, przejść na ciemną stronę. I dlatego final „Powrotu Jedi” naprawdę zaskakuje: nie wierzymy, że w ostatniej walce Dartha Vadera i Luke’a, w lordzie obudzi się iskierka dobra, że zwróci się przeciwko Imperatorowi. Scena tej walki, oglądana po latach, wbiła mnie w fotel (w kanapę). Maciek do tej pory sekundował różnym „złym” we wszystkich zabawach. – Źli są cikawsi – mawiał. To się zmieniło właśnie po „Gwiezdnych wojnach”. Narysował nawet cykl rysunków z walką Luke’a i Dartha Vadera.

Na Facebooku krążą quizy, my w domu mamy własne. Jaka jest twoja ulubiona część starych „Star Warsów”? A z nowych? A która scena? – „Mroczne Widmo” – mówi Maciek i to, jak ten uszaty mówił: „Moja woli być trupem tutaj, niż w jądrze planety”. I na drugim miejscu „Powrót Jedi”. Te miśki, pamiętasz, jak jeden siadł na pojazd klonów?

Miśki mnie kiedyś śmieszyły, a były przecież oswajaniem obcego, podobnie jak u Spielberga w „ET” czy „Bliskich spotkaniach”. Tutaj miśki są figurą „dobrego dzikusa”. I już po latach nie wydają mi się infantylne. W „Gwiezdnych wojnach” pojawił się też wątek dzisiaj królujący w kinie, czyli roboty, które są bardziej ludzkie od ludzi, tak jak C3PO i R2D2. W naszym quizie rodzinnym odpowiadam, że moje ulubione to – tylko i wyłącznie – prawdziwe „Gwiezdne wojny”: „Nowa nadzieja”, „Imperium” i „Powrót”, a najlepszy wydaje zawsze akurat się ten odcinek, który ostatnio oglądaliśmy. – Ale przyznasz, że „Mroczne Widmo” jest naprawdę lepsze od „Zemsty sików”? – nie daje za wygraną Maciek. Nie, nie ma porozumienia, jest – wojna pokoleń.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 12

Dodaj komentarz »
  1. Oj, ja doskonale pamiętam, jak rodzice zabrali mnie do kina na Gwiezdne Wojny (nie pamiętam, która to była część) i w ogóle się nie odzywali. Zapomnieli, że sześciolatkowi, który ledwo sylabizuje należy odczytywać na głos napisy pojawiające się na ekranie.

  2. Ja oglądałam jakoś dziwnie, bo od III (VI) części. Ale i tak mi się podobało!! Zapierało mi dech, jaka wspaniała technika była pokazywana, efekty specjalne były wówczas szczytem marzeń naszych filmowców (pamietam w tym samym czasie Pana Kleksa w Kosmosie i efekty specjalne, np. rozgotowany, wielki makaron!!!!!) .. do tej pory mam sentyment do starych części. Nowa trylogia nie podobała mi się aż tak bardzo – sceny były przydługawe, akcja jakoś się rozmazywała… Oczywiscie efekty specjalne niezapomniane… Cieszę się, ze Gwiezdnowojną manią zaraziłam moje dzieci!! Pozdrawiam Maciusia!!!

  3. Na mój dusiu! Ftóro by tam cynść „Gwiezdnyk Sarpacek” nie była najwozniejso – niek Moc bedzie z Poniom i z Poni siumnym Maćkiem! 😀
    Ale tak właściwie to jo, Poni Justyno, przysłek tutok, coby zrobić cosi, co powinienek juz zrobić ze trzy tyźnie temu krucafuks! Nie zrobiłek – trudno. Zrobie teroz. Fciołek zatem piknie Poniom powitać jako właścicielke nowej politykowej gazdówki blogowej! Niek sie tutok Poni piknie bloguje, niek Maciek piknie w tym blogowaniu pomago, a internauci niek ryktujom takie komentorze, co to ik cytanie bedzie cystom przyjemnościom! Bajako! 😀
    A! I jesce kapecke prywaty, coby nifto nie pomyśloł, ze jo jaz nazbyt porządnym psem jestem. Jeśli pośród opisywanyk przez Poniom ksiązek nojdzie sie „Bioły Kieł”, mojo ulubiono ksiązka z casów, kie byłek sceniakiem, to bedzie barzo piknie. Na mój dusiu – jaki piknie!!! Hauuuuu! 😀

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. A ja za Owczarkiem, jak za panią matką.
    Nie miałam odwagi wcześniej, bo nie mam synka w odpowiednim wieku.
    Chciałam jednak też wyrazić Pani swoją sympatię i uznanie.
    Z prawdziwą przyjemnością i zainteresowaniem czytam Pani publikacje i ucieszyłam się z tej nowej możliwości kontaktu.
    Niech się tu Pani dobrze gazduje, serdecznie Panią pozdrawiam.
    Będę podglądać. 😀

  6. Jak się stoi w przedpokoju, to się długo stoi. (moje) 😆

  7. „Biały Kieł” obowiązkowo, ale proszę nie zapomnić o klasyku (co najmniej dla mnie 🙂 „Reksio i Pucek” Jana Grabowskiego 😉

    Pani Justyno, dobrze że Pani prowadzi blog na ten temat, jeszcze lepiej jeżeli coraz więcej Rodziców powie: Poczytaj mi synku 🙂 🙂 🙂

  8. Bardzo dziękuję za komentarze i powitania!

    Owczarkowi, za wspaniały wpis na jego blogu: http://owczarek.blog.polityka.pl/. Zresztą od tego bloga trudno się oderwać:-)
    Owczarku: świetna sugestia, „Biały kieł”, szczenięcą lekturę nas wszystkich, przeczytamy razem z Maćkiem koniecznie

    Pan Damian: jak widać jest nas więcej – dzieci ignorowanych przez dorosłych na „Gwiezdnych wojnach”:-)

    Paula 74: cieszę się, że zarażamy dzieci naszym gwiezdnym wirusem

    mt7: jeszcze raz bardzo dziękuję za ciepłe słowa i obiecuję, że nie będzie już stania w poczekalni 🙂

    KoJaK Moguncjusz: oczywiście, już szukam „Białego kła”, zwłaszcza, że Maciek właśnie traci kły dolne. „Reksio i Pucek” – racja, pamiętam:-)

  9. Ooo! Bohaterowie pona Grabowskiego tyz pikni! Ale jo juz specjalnie zapchołek swojom kufe oscypkiem, coby nie zacąć wymieniać, o jakiej literackiej zywinie fciołbyk jesce tutok pocytać. Bo kiebyk zacął, to byk wymienioł, i wymienioł, i wymienioł, i wymienioł… 😀

  10. Pani Justyno, ja żartowałam! Wiem, że trzeba swoje odstać na początku. 🙂

    Dopiero będzie Pani tu gorąco, jak się zwiedzą ludzie i każdy zacznie sobie przypominać ulubione lektury, które koniecznie trzeba omówić. 😆
    Ale dobrze, dobrze, od przybytku …

    Gwiezdych wojen niestety. 🙁
    Gdybym miała jakiego wnusia, to byłby pretekst.

    Naprawdę bardzo się cieszę i trochę martwię, bo te blogi zabierają bardzo dużo czasu.

  11. Jeśli Poni Justynecce zrobi sie gorąco, to jo tym bardziej bede polecoł „Biołego Kła”, jako ze tamok rzec działa sie w chłodnyk klimatak 😀

  12. Kiedy byłam jagnięciem, moja mama czytała mi w ramach lektur podhalańskich „W stronę Pysznej” Zielińskiego. Żaden London, żaden Curwood mnie tak nie zaraził miłością do śnieżnych szczytów… A widziałam w księgarni właśnie piękne wznowienie by Zysk i S-ka.

  13. Obowiązkowo wszelakie Mikołajki i Astrid Lindren „Dlaczego kąpiesz się w spodniach wujku?” Chociaż dziecko nie jest jeszcze w stanie wyłapać wszystkich dowcipnych „kawałków” i tak polecam. Potem Bahdaj, Niziurski . Chyba, że dziecię powie: „Mamo , daj spokój z tymi archaicznymi ramotami”