Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej

20.09.2009
niedziela

Szancer za złotą bramą

20 września 2009, niedziela,

Obawiałam się, przyznam, że w konfrontacji ze światem robotostworów typu Bionicle, którymi teraz ekscytuje się Maciek, moje stroświeckie lektury się nie sprawdzą. I Maciek powie mi: – mama, tu się nic nie dzieje, albo coś podobnego. Najbardziej bałam się wyciągając moją ukochną książkę z dzieciństwa „Za złotą bramą” Heleny Bechlerowej z ilustracjami Jana Marcina Szancera.  Dokładnie pamiętam, dlaczego była dla mnie taka ważna. Po pierwsze mieszkałam na osiedlu „Za żelazną bramą”, a po drugie odnajdywałam tam świat do którego,  jako dziecko bloku, tęskniłam. To jest historia dwójki dzieci, które muszą się wyprowadzić ze starej kamienicy do nowego bloku. Ze starego domu, który ma być wyburzony, odchodzą nie tylko ludzie, ale i wodnik z fontanny, lwy ze schodów, wierzby – czarownice z ogrodu, różowa Amelia z obrazu, a na końcu echo i duszek domowy Dominik. W książce Bechlerowej za pomocą zaklęcia zardzewiała brama zamienia się w złotą, by mogli przez nią wyjść dawni mieszkańcy.

Ta książka była fundamentem mojego dziecinnego mitu o świecie jasnym – blokowym i ciemnym, tajemniczym, związanym ze starymi kamienicami. Ja mieszkałam na osiedlu, wokół były stare kamienice Żelaznej, Krochmalnej, Waliców, czerwonymi cegłami świeciły wyburzane plomby. Na ścianach domów do rozbiórki widać było jeszcze zarysy dawnych mieszkań. Ten stary świat był jednocześnie tajemniczy, tak jak w książce, ale też niósł jakieś nieokreślone zagrożenie, którego nie ma u Bechlerowej. Póżniej tłumaczyłam sobie to poczucie tym, że częściowo były to pozostałości warszawskiego getta.

Dziś doceniam, jak to jest pięknie napisane. Nie wiedziałam, że ta książka jest kontynuacją „Domu pod kasztanami”, który również ilustrował Szancer. No własnie, Szancer, jego obrazy są kluczem do naszego dzieciństwa. Nawet wtedy, kiedy sama książka mi się nieco zatarła, miałam przed oczami całe kompozycje: ulice, latarnie, kolory, wysmukłych ludzi, krój strojów. „Elegancja szancerowskich postaci jest jawną kpiną z peerelowskiej siermięgi – jego bohaterów wyróżnia nie tylko strój, ale także powściągliwość gestów, wyrafinowany szyk przeniesiony z innej epoki” – pisała w stulecie jego urodzin Joanna Olech. Różową, zwiewną Amelię przerysowywałam z nieskończoność, była dla mnie wcieleniem baśniowego świata.

I okazuje się, że Szancer w połączeniu z piękną opowieścią nadal jest bezkonkurencyjny. Czytaliśmy dwa razy. W sobotę Maciek sam ją wyciągnął ze stosu. – Co ci się najbardziej podobało? – Rozdział o tym, jak odchodzi echo i Dominik, i lwy. I wyrecytował z pamięci zaklęcie otwierające złotą bramę.
– Mamo, a wiesz, że u nas też mieszka domowy duszek Dominik? Pod fotelem przesiaduje w dzień, a śpi w zegarze. Ma specjalną tajną trasę pod podłogą. A echo siedzi na żyrandolu i dlatego jest takie złote. Pajączki szyją Dominikowi ubranie, a wiesz czym się żywi? Molami.
Narysował to wszystko, łącznie z pajączkami i przyjacielem ognikiem. Obrazek, dość skomplikowana kompozycja, jest poniżej. Jak dobrze, jaka ulga, pomyślałam, że ta książka nadal działa ( i to jak!). I marzenie o ukrytym świecie mieliśmy/mamy wspólne, choć ja byłam dzieckiem bloku, a on, od zawsze, w starej kamienicy.  – Mamo, ale nie wyprowadzimy się stąd nigdy, dobrze?

 

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 25

Dodaj komentarz »
  1. Fantastyczna jest wyobraźnia dziecka i to, że nie widzi przeszkód technicznych w przenoszeniu fantazji na papier.
    Nie ma jeszcze w głowie perspektywy, więc rysunki są zaskakująco przestrzenne. 🙂

    Na Szancerze – chwała Bogu, że go stworzył – wychowały się pokolenia.
    Ja też pamiętam ilustracje i myśląc o moich dziecinnych bohaterach widzę ich jego oczami.
    Ile tam było rozmaitych szczegółów, którym można było długo się przyglądać.

    O Złotej Bramie nic nie wiem, ale może się dowiem, kiedy wreszcie jakiś wnusio się pokaże.
    Skorzystam wtedy z Pani podpowiedzi. 🙂

  2. Piekne ! Oczywiscie wszystkie cztery ilustracje sa piekne:)))) Nie mieszkam w Polsce, ale interesuje mnie co ciekawego na rynku nowosci dla dzieci. Jest sie czym zachwycic? Nowy blog i tylko kilka wpisow wiec moze sie myle, odnoszac wrazenie, ze wybiera Pani pozycje znane sobie z dziecinstwa. CZy czytacie rowniez nowosci i jesli tak to prosze o rekomendacje:)

  3. Jo se myśle, Tsubakecku, ze syćko sie jesce okaze. Boce, ze w pocątkak bloga Pona Pietra pod jego wpisami było ino po kilka komentorzy. A teroz – sto komentorzy dziennie dlo tego bloga to norma. Choć ocywiście najwozniejso jest ilość, nie jakość (jeśli ftosi w tej kwili pomyśloł, ze jo w ten sposób doje do zrozumienia, ze komentorze u Pona Pietra som złej jakości – to barzo źle pomyśloł 🙂 ). Tak więc jo poni Justynie zyce w pierwsej kolejności dobryk komentorzy, a dopiero w następnej – licnyk.
    A obie ksiązki poni Bechlerowej cytołek! Po kilka rozy! Choć teroz juz – boce je jakby przez mgłe. Ale kapecke boce. I powiem tak: górsko hola sama w sobie jest pikno, ale z owieckami – jest jesce pikniejso! No i te obrazki pona Szancera w ksiązkak poni Bechlerowej były jako te owiecki na górskiej holi 😀

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Mt7 – rzeczywiście, rysunki dziecka są „zaskakująco przestrzenne”, mają rozmach i jak szybko powstają – całe serie w pięć minut. Pozazdrościć:-) A „Złotą bramę” powinno się wznowić. Byłaby hitem. Otrzymałam zadanie w związku z Szancerem: co to za książka, na której okładce był chłopiec, dziewczynka, smok i klocki? Oczywiście Szancera. Może ktoś pamięta?

    Tsubaki – tak, to jest taki raczej nostalgiczny blog o powrotach do przeszłości 🙂 Ale z nowości tez chętnie coś polecę, np: serię książek Katarzyny Szczepańskiej – Kowalczuk „Majka, Marcel i Rudy myszor” (Znak). Wyszło już kilka tomów. Rzecz się dziej w starej kamienicy (!) , a w klimacie te książki przypominają Mikołajka. Jest tu współczesna Polska, dużo humoru i są ładnie napisane. Brak tylko ilustracji Szancera…

    Owczarku – dziękuję za życzenia! Jest mi bardzo miło, że w ogóle kilka osób tu zagląda i zostawia komentarze najlepszej jakości 🙂 Ach, i znasz Owczarku Bechlerową! To już my krajanie:-)

  6. Poszperałam wczoraj w guglach, 🙂 obrazków panaszancerowych móstwo, nie znalazłam żadnego ze smokiem i resztą.
    To i nie dziwne zresztą, bo różni wydawcy umieszczają na okładkach, co im się podoba.
    Ja to odbieram prawie jak profanację, jak baśnie Andersena mają Królową Śniegu na okładce, to tak ma być i już. 😆
    Może Owczarek coś pomoże, to jest oczytany piesek i pamięć ma lepszą.
    Chłopiec z dziewczynką i klockami kojarzy mi się właśnie z Królową Śniegu.

    Zapytam u Owczarka i Pana Piotra może ktoś, coś.

  7. Wspaniały pomysł na bloga. Jako mama małej dziewczynki z wielką radością i zainteresowaniem będę śledzić Pani propozycje. 🙂
    Szancer rzeczywiscie jest wyjątkowy. Pamiętam, jak godzinami potrafiłam cieszyć oczy jego ilustracjami. Jego księżniczki były zawsze najzwiewniejsze i najpiękniejsze, a królewicze- najprzystojniejsi. No i te kolory….
    Stare książki rewelacyjnie się sprawdzają i dziś. Przetestowałam to z powodzeniem. Co do nowych pozycji….podchodzę ostrożnie bo kilka razy się nacięłam . Z tym większą wdziecznością będę sobie notowac rekomendowane przez Panią pozycje. 🙂
    Pozdrawiam i życzę powodzenia. 🙂

  8. „co to za książka, na której okładce był chłopiec, dziewczynka, smok i klocki?”

    Hmmm… Niby w Bibliotece Narodowej mozno przejrzeć ksiązki z ilustracjami pona Szancera. Ino tyk ksiązek jest w tej bibliotece… 548! Choć syćkik przeglądać nie trza. Nieftóre majom po kilka wydań, więc wystarcy sięgnąć po jednom. Poza tym, jak widzimy na przykład „Akademie Pona Kleksa”, to tamok chyba od rozu mozno uznać, ze dziewcynki, smoka i klocków nie bedzie. No ale i tak kapecke tyk ksiązek do przejrzenia pozostonie. Ba wse sie mozno pociesać, ze pon Edison musioł sie napracować jesce bardziej, kie sukoł odpowiedniego materiału dlo swojej zarówki 😀

  9. P.S. To znacy według internetowego katalogu BN ksiązek z ilustracjami pona Szancera jest 548. Nie wiem, cy syćkie ksiązki, włącnie z najstorsymi, zdązyli juz powpisywać do komputra. Wiem ino, ze kilka roków temu – jesce nie zdązyli.

  10. Mt7 i Owczarku – bardzo dziękuję pomoc w poszukiwaniach 🙂 Może to być trudna sprawa, bo przecież pamięć zmienia wszystko. Historia była taka, że chłopiec w chorobie czytał i przeżywał te książkę, ale nie pamięta tytułu. Tyle że z czasem mogła mu się ta okładka sama w głowie stworzyć 🙂 Też pewnie macie państwo takie obrazy, rysunki, fragmenty filmów, których nie można już do niczego przypasować. Mi się takie różne odpryski kołaczą po głowie:-) Ale może jeszcze kiedyś ten obraz wychynie z niebytu…

    Małgosiu – witam i zapraszam 🙂

  11. Jest dziewczyna, jest smok, ale brak chłopca i klocków:
    http://www.atticus.pl/okladki/60000/59560d.jpg

  12. Żebyż trochę treści znać, prędzej może coś by zaświtało.

    Lektury dziecięce! Ciekawe, kto ma więcej frajdy dorosły, czy dziecko. 🙂

  13. Bardzo dziekuję za powitanie 🙂

  14. mt7,
    Mam niejasne podejrzenie, ze często wieksza frajde ma dorosły. 😎 😀

  15. Pani Justyno,
    Ma Pani rację z tą projekcją po latach. Coś nam się w głowie skleja, miesza i wychodzi nowy obraz. Zdarzyło mi się , oj zdarzyło…..

  16. A moze to jest ta drugo okładka, do ftórej Merecka linka dała? Chłopiec jest, dziewcynka jest, smok jest… Ino kany te klocki? Cóz… wiadomo, ze ksiązka jest z papieru, papier ryktuje sie z drewna, ale zanim to drewno przerobiono na papier, to pewnie pocięto je na klocki 😀

  17. Mery – już myślałam, że bingo i mamy go! Ale jednako to nie to:-(
    Za to pojawiły się kolejne wskazówki chłopiec i dziewczynka na tle zamku lub bramy z klocków i smok chwytający swój ogon. Funduję nagrodę książkową dla odkrywcy! 🙂 Ale Mery, dziękuję i za sugestie z poprzedniego wpisu: „W stronę Pysznej” już szukam, a „Malutką czarownicę” zaczynamy:-)

  18. ,,I okazuje się, że Szancer w połączeniu z piękną opowieścią nadal jest bezkonkurencyjny. Czytaliśmy dwa razy. W sobotę Maciek sam ją wyciągnął ze stosu.”

    Niedawno z głupia frant wyciągnąłem ,,Dom pod kasztanami” i pokazałem (oglądanie obrazków + kilka zdań opowieści zamiast czytania) moim dwuletnim dzieciom. Przez kilkanaście dni książka była największym hitem i musieliśmy ją oglądać co wieczór.

  19. Tez glosuje na Szancera. Nie mieszkam w Polsce, ale mama musiala kupic dla moich dzieci Andersena z ilustracjami Szancera, inaczej sobie nie wyorazam. Dorzuce tez piekne ilustracje do Edith Nasbit, nie pamietam dokladnie tytulow. Cos w stylu „Ono i ich siedmioro”. Ktos moze pamieta?

  20. Dziekuje z a rekomendacje:)

  21. „Dom pod kasztanami” to moja ukochana książka z dzieciństwa, „Za Złotą Bramą” niestety tylko pożyczałam z biblioteki. Moja córka uwielbiała w dzieciństwie inną książkę Bechlerowej, niestety już nie z Szancerem, „Zima z białym niedźwiedziem”, bardzo urokliwa.

    A Edith Nesbit napisała „Pięcioro dzieci i Coś” 🙂

  22. Witam serdecznie :))
    Sądzę, że chodzi o książkę E.Nesbit „Czarodziejskie miasto”.
    Pozdrawiam:))

  23. Tak! To ona, znalazłam ją natychmiast na allegro. Serdecznie dziękuję, myślałam, że ta zagadka nigdy się nie wyjaśni 🙂
    Chciałabym przesłać Pani książkę – nagrodę, bo to był konkurs z nagrodami, bardzo proszę o kontakt: jsobolewska@polityka.com.pl, jeszcze raz dziękuję pozdrawiam 🙂

  24. Z nowych ksiazek polecam tytul Barbary Gawryluk „Dzok. Legenda o psiej wiernosci”. Piekna, wzruszajaca historia, do tego podobno prawdziwa.

    Edith Nesbit napisala :

    Piecioro dzieci i cos
    Feniks i dywan
    Historia amuletu

    Poszukiwacze skarbu
    Złota Księga Bastablów
    Przygody młodych Bastablów

    Zaczarowany zamek

    Ród Ardenów

    Czarodziejskie miasto