Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej

7.10.2009
środa

Czarownica i jej ciotka

7 października 2009, środa,

– Nie chcę iść do szkoły, wolę dziś czarować – rano stwierdził Maciek. Nic dziwnego: za oknem deszcz, o 8 w szkole WF. Przy szybkim śniadaniu kończyliśmy „Malutką Czarownicę” Otfrieda Preusslera. O jej wznowieniu przez Wydawnictwo Dwie Siostry dowiedziałam się od Mery na tym blogu. Ilustracje: Danuta Konwicka (od kota Wani), a tłumaczenie – inna znana mi z dzieciństwa pani – Hanna Ożogowska.

Malutka Czarownica miała dopiero 127 lat i okropną ciotkę, czarownicę od burzy: Rrum-Brum-Trach (Maciek rozkoszował się wymawianiem tego imienia). Malutka bardzo chciała już być dorosłą czarownicą i brać udział w tańcach w Noc Walpurgi  na górze Blocksberg. Zakradła się tam potajemnie, ale została odkryta przez ciotkę. Czarownice postanowiły ją ukarać:  – Mogłybyśmy tę bezczelną ropuchę wrzucić za karę do ognia – zaproponowała cioteczka. Rrum-Brum- Trach jest podobna do macochy z  „Królewny Śnieżki”. Tak samo nienawidzi swojej podopiecznej. Punktem wyjścia tej opowieści jest właśnie kobieca zazdrość. Ciotka i macocha to figury matki rywalizującej z córką (to się zresztą dość często zdarza).  Podkopuje w niej poczucie wartości, bo sama się starzeje i czuje, że córka jej zagraża. Takiej matce często wydaje się, że to dla jej dobra, tymczasem jest w tym nieuświadomione okrucieństwo. Na przykład wmawia córce, że jest brzydka, albo głupia.  Nie o urodę chodziło jednak w przypadku Malutkiej Czarownicy, ale o umiejętność czarowania. Przez rok musiała nauczyć się być dobrą czarownicą, a Rrum-Brum-Trach oczywiście starła się do tego nie dopuścić…

Ulubiona przygoda Maćka (narysował ją) pochodzi z czasów, kiedy Malutka robiła, co jej się tylko podobało. Ot, splunęła  myśliwemu na kapelusz – Będzie myślał, że to deszcz pada! – cieszyła się złośliwie. Jej mądry przyjaciel, kruk Abraksas, strofował ją: –  W ten sposób nigdy nie zostaniesz dobrą czarownicą! Potem zrobiła więc mnóstwo dobrych rzeczy: na przykład sprawiła, że sprzedawca pieczonych kasztanów nigdy już nie marzł. – Mamo, pojedziemy jutro do kraju, gdzie można zjeść pieczone kasztany? – pytał Maciek. Ciekawe, że z całej książeczki sama najlepiej zapamiętałam te kasztany ( wyobrażałam sobie, jak mogą smakować) i żal mi było zmarzniętego sprzedawcy. I siedem spódnic Malutkiej Czarownicy, które założyła na mróz. – Siedem spódnic? – dziwił się Maciek.

Zakończenie tej historii jest zaskakujące. Dość, że Malutka staje się naprawdę dobrą czarownicą ( fachowo czaruje i pomaga ludziom), i daje nauczkę swoje ciotce oraz innym potworom. Rozgrzani finałową rozgrywką raźniej szliśmy dziś do szkoły przeskakując kałuże. – Ale dała im popalić! – cieszył się Maciek. Nie ma to jak szczypta zemsty na śniadanie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 9

Dodaj komentarz »
  1. Jakże się cieszę, że Maćkowi spodobała się „Malutka Czarownica”. Uwielbiałam „MCz” tak bardzo, że książka się rozpadła od czytania pod ławką w szkole i noszenia w teczce. Najbardziej lubiłam historię o dziewczynce z kwiatami.

  2. „Malutka Czarownica”! Jak dla mnie wspaniała książka! Czytałam ją z zapartym tchem!!! Wszystkie przygody związane z dobrymi uczynkami bardzo mi się podobały, ale najbardziej podobał mi się koniec, kiedy nasza bohaterka sama tańczy wokół ogniska, w którym płoną miotły złych czarownic!! Z niecierpliwością czekam na kolejne „stare”, dobre książki dla dzieci. Czy Maciuś zaznajomił się z „Dziećmi z Bullerbyn”? Pozdrowienia dla wspaniałej autorki tego bloga!

  3. Malutka Czarownica miała dopiero 127 lat

    Za barzo to jo sie na tym nie znom, ale carownica, co to mo 127 roków, to jest chyba właściwie niemowlak? Ksiązki nie cytołek, ale kie zajde do Nowego Targu abo inksej Szczawnicy, to barzo chętnie wykrodne se jeden egzemplorz z jakiejsi księgarni 😀

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Poni Justyno, jo tak jesce w kwestii formalnej. No bo na moim blogu – jako u kozdego inksego blogowego gazdy – z prawej strony ekranu som linki do pozostałyk politykowyk blogów. No i pod „Blogami dziennikorzy POLITYKI” link do Poni nazywo sie „Poni Justyna”. Cy tak moze być? A moze wolałaby Poni tak bardziej po owcarkowemu, cyli „Poni Justynecka”? Abo moze z nazwiskiem jednak? Jak bedzie najlepiej? 😀

  6. Owcarku, dziękuję za link! Poni Justyna jest bardzo dobrze:-)

    Ludmiła – też mi się Czarownica rozpadła, dobrze, że jest wznowienie:-) Czytałaś już ją chłopcom?

    Paula – koniec jest rewelacyjny! Dzieci z Bullerbyn słuchaliśmy z audiobooka w wykonaniu Ireny Kwiatkowskiej, ale jeszcze do nich wrócimy, pozdrowienia:-)

  7. A mi potem jesce przysło do głowy, ze… moze powinno być: „Poni Justyna i Maciek”? W końcu Maciek tyz jest kapecke autorem tego bloga. No i głównym ilustratorem 😀

  8. O , tak jeszcze lepiej 🙂 Maciek się ucieszy!

  9. I gotowe 😀

    P.S. Nie wiem ino jesce, jak z tego bocku przerobić „Ostatnie komentarze” na „Ostatnie komentorze” (coby było bardziej po góralsku), ale mom nadzieje, ze kiesik i do tego dojde 😀

  10. Bardzo dziękuję za przypomnienie tej książki! Czytałam ją strasznie dawno temu i baaardzo mi się podobała. Czas przekopać biblioteczkę rodziców…..