Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej

17.10.2009
sobota

Pora korali

17 października 2009, sobota,

Tę książkę koniecznie trzeba wznowić – „Marceli Szpak dziwi się światu” Joanny Pollakówny. Ukazała się w 1972, potem w 1987 roku i aż się prosi, że ktoś ją wydał dzisiaj. Pewnego dnia  Maciek wyciągnął z półki cienką książeczkę. – Czy to ptak, czy to chłopiec? Bo ma buty i ręce – zaciekawił się rysunkiem na okładce. Tego wieczora czytaliśmy Pollakównę, przerywając inne lektury. Maciek, tak jak wielu dorosłych, czyta kilka książek na raz. A to wraca do „Muminków”, a to ma ochotę na przygody „Marcela i Majki”, raz nadrabia zaległą przygodę z „Mary Poppins” , a czasem życzy sobie nagle „Paddingtona”. Kiedy zaczęliśmy „Marcelego Szpaka” inne rzeczy poszły na bok. Czytaliśmy po kawałeczku, bo książka jest krótka, a potem jeszcze długo w nocy rozmawialiśmy. Okazało się bowiem, że Pollakówna niesłychanie rozbudza  wyobraźnię i myślenie o języku. Nie szkodzi, że prawie dziesiąta, a jutro do szkoły…

„Już po pierwszych zdaniach dziecko (…) czuje, bo może jeszcze nie całkiem wie, że język tych historyjek będzie subtelny, że trzeba będzie słuchać uważnie, aby nie przegapić myśli, pointy albo żartu, bo te nie będą się specjalnie sobą afiszować. A tak się buduje w dziecku wszystko to, na czym nam później tak bardzo zależy, źle mówię?” – pisał o tej książeczce Piotr Sommer w „Smaku detalu”. Nazwał Pollakównę,  poetkę i historyczkę sztuki, jedną z najważniejszych pisarek dla dzieci. Szkoda, że od tej strony jest mało znana.

Marceli Szpak, który lubi sobie pofilozofować, ma przyjaciela Leszka Zająca, który raczej twardo stąpa po ziemi.  Marceli za to bez przerwy zamyśla się nad bogactwem świata: im dalej las, tym więcej grzybów, każdy płatek śniegu jest inny i zaraz znika, oprócz motyli dziennych są tez nocne… Leszek Zając trochę się z niego podśmiewa, kiedy Marceli rozczula się na śniegiem sprzed stu lat. – „Uszy mi już zmarzły – rozzłościł się Leszek Zając przytupując z zimna. – Chyba mi zwiędną i odpadną!”. Dobrze się uzupełniają: Marceli jest pesymistą, bezmiar i różnorodność świata nie tylko go zachwyca, ale i przytłacza, a kiedy zaprasza gości, jest pewien, że w ogóle nie przyjdą. Co innego Leszek Zając, który potrafi się cieszyć drobiazgami: krupnikiem, ciepłem pieca, kawą i piwkiem słodowym.

Najdłuższa nocna dyskusja rozpętała się,  gdy czytaliśmy o porach Marcelego. Szpak nazwał po swojemu pory roku: czarna, czarno – zielona, czarno – zielono – żółta, zielona i kolorowa, a potem pora korali, czyli jarzębin. Leszek się złościł, bo nic z tego nie rozumiał. „Kto ma takie długie ucha, głupi nawet gdy podsłucha” – zaśpiewał mu Marceli. „Mam nie ucha, ale uszy , więc mnie dowcip twój nie wzruszy, lecz dotychczas nie wiem wcale, skąd te pory i korale?” – odpowiedział mu na to Leszek Zając, a Maciek zaśmiewał się z tej riposty przez dłuższą chwilę. Marceli  póki czegoś nie nazwał po swojemu – nie mógł tego poznać. I się zaczęło: – Mamo, a jak nazwiesz swoją ulubioną porę? A moja to „Pora Maciusia”.

Narysował przygodę związana z porami dnia. Marceli i Leszek umawiali się z sową na ciasto. Najpierw umówili się na podwieczorek, ale sowa spała. Potem na „powieczorek”, czyli w środku nocy i wtedy szpak z zającem zasnęli przy stole. Na rysunku chrapią „hopsi” z głowami na stole. – No , bo powinni się umówić na wieczorek! – Maciek zerwał się z łóżka po tym odkryciu. Hej, śpimy już. – Dobrze, dobrze, moja ulubiona pora to „hopsi”, ziewnął i mrucząc: „uszy, a nie ucha” – usnął.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 4

Dodaj komentarz »
  1. Dzien dobry,

    przede wszystkim gratuluje bloga – bardzo ciepłe teksty, bezpretensjonalne. Tak trzymać.

    „Marceli Szpak…” został stosunkowo niedawno wznowiony przez małą oficynke wydawniczą Czarny Kot (Gdańsk) w bardzo apetycznej oprawie graficznej Agnieszki Zelewskiej http://www.zelewska.art.pl/; moje dzieci znaja to wydanie i bardzo sobie chwalą 😉

    pozdrawiam mgliście…

  2. Tak! Brawo! Dzień dobry,

    Świętej pamięci pani Joanna Pollakówna rzeczywiście świetna i wszelkich dobrych słów godna.

    I bardzo ładny ten blog. Mam nadzieję, że za jakiś czas Autorka zbierze swoje felietony i zrobi z nich książkę. Będę czekać.
    Niskie ukłony

    tzr

  3. O mamo! Dlaczego trup? I dlaczego z reno? I jeszcze na noc! 🙁

    Ach, jak tu miło sobie odetchnąć, wśród kotów, wróżek, szpaków i wszelkiego innego stworzenia. 🙂
    To dziwne, moje dziecko urodziło się w 72 roku, ale jakoś nie natrafiliśmy.
    Nic to, teraz mam okazję nadrobić zaległości.
    A dzięki Maćkowi cofnąć się ponad trzydzieści lat.
    Tomek też lubił rysować i też były to niezwykłe rysunki. 🙂

  4. Ambrozyjko, bardzo dziękuję za informację, cieszę się, że Marcelego wznowiono! Oby ją czytało jak najwięcej dzieci:)

    trupie z reno ( Johnny Cash się kłania:)) i Mt siódemko – dziękuję za komentarze i miłe słowa, a Maciek pozdrawia:)