Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej

24.01.2010
niedziela

Indiana w pułapce

24 stycznia 2010, niedziela,


[Indiana+Jones+Basic.gif]

– Zauważyłaś, co jest tematem tego roku ? „Indiana Jones”- wyjaśnił mi Maciek przy sobotnim śniadaniu. I zanucił motyw muzyczny, który przyczepił mi się potem na cały dzień: – Tu tu rutu tututu… Z przyjemnością wróciłam do tych filmów, bo pamiętałam z nich tylko kilka ujęć: studentka z napisem na powiekach „love” z „Poszukiwaczy zaginionej Arki” , gigantyczna kula goniąca Indianę i uczta u Maharadży w „Świątyni zagłady”. Pamiętacie zupę z oczami? Teraz przewodnikiem po filmach z mojego dzieciństwa jest Maciek.

– A wiesz, że Indiana odziedziczył przezwisko po psie?  – krzyczy z pokoju po obejrzeniu trzeciej części. Najbardziej lubimy  pierwsze dwie części. – „Ostatnia krucjata” ma u mnie tylko dwie gwiazdki – mówi Maciek. Konstrukcja staje się przewidywalna, wiadomo, że musi być scena z robakami (wężami, pająkami lub szczurami), mumie lub kościotrupy i koniecznie szalona pogoń w ekstremalnych warunkach. Ale archeolog zachował swój urok, a film lekkość fabuły przygodowej. Maciek buduje z klocków kolejne świątynie tajemniczych bóstw z pułapkami. Tymczasem bogini Kali wcale nie jest taka zła, jak pokazano w filmie. Maciek narysował swoją wymyśloną świątynię Dringo Ringo. Jest w niej i kula, i skrzynia skarbów, Indiana z biczem, i skomplikowana wyrzutnia, czyli wszystko, co być powinno.

– Kiedy powiem, to zasłoń mi oczy. O, teraz, bo będzie taki nieprzyjemny kościotrup –  Maciek nie chce oglądać jednej z początkowych scen „Poszukiwaczy”. – Ale jak ta arka prześwietla złych aż do kości, to mi nie przeszkadza – komentuje.   Oglądanie z nim jest dość trudne, a to dlatego, że ma zwyczaj opowiadać, co się za chwilę zdarzy.  – Moja ulubiona scena ze „Świątyni zagłady” – mówi przy kolacji – to ta, kiedy ta pani, cała w robakach, krzyczy przerażona: – Tu są dwa trupy. – Tutaj też zaraz będą dwa trupy – odkrzykuje jej Indiana wewnątrz pułapki.

Od czasu Indiany interesują go mumie, grobowce, położenie Egiptu – zasypia wpatrzony w świecący globus na biurku. Filmy z Indianą nie uodporniają jednak na wszystkie strachy.  Któregoś ranka obudził mnie wystraszony: – W tym piśmie „Mówią Wieki” było coś okropnego!.  Znalazł stary numer ze zdjęciem słynnej  „krzyczącej mumii” (zmumifikowane ciało z otwartymi ustami). – Mama, boję się, że mi się to przyśni! A ja przypomniałam sobie, że też się kiedyś tak samo przestraszyłam mumii. Może nawet była to ta sama? W końcu odkryto ją pod koniec XIX wieku. Wszystko jednak skończyło się dobrze, bo nic takiego mu się nie przyśniło. To zasługa książki, którą teraz czytamy…

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Tylko nie oglądajcie części czwartej – niesmak pozostaje na długo, a Maciek jeszcze młody jest 😉

  2. A co z cudownym tekstem z trzeciej części – gdy Indy wpada przez okno i dostaje od ojca wazą w łeb?
    Tata tłumaczy:
    – Myślałem, że to Niemcy
    – Tato, oni wchodzą drzwiami.
    Albo, gdy Indy wyrzuca ze sterowca Niemca, który ich goni
    – Nie miał biletu..
    Albo tekst o Marcusie, który zna każde miasto, każdy port i wtopi się w tłum, a potem biedny Marcus na dworcu z tekstem „Czy ktoś tu mówi po angielsku?” 🙂

  3. … i jeszcze mówi do tubylców: „Nie, nie, bardzo dziękuję za wodę, są w niej małe rybki”.