Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej

2.04.2010
piątek

Szyjka, Pępuś i Kąpiółka (a w tle Johnny Cash)

2 kwietnia 2010, piątek,

– Skończyliśmy na tym, jak autor mówi, że wie gdzie jest Mirek, ale nie powie …- przypomina Maciek podając mi  „I ty zostaniesz Indianinem”.  Dla niego,  pewnie jak dla większości dzieci autor jest bardzo ważny. Ogląda zdjęcie Woroszylskiego na okładce i żałuje, że go nie pozna. Woroszylski jest tu zresztą stale obecny i zawiązuje z czytelnikiem wyjątkową komitywę: odsłania i zasłania kurtynę, szepcze do ucha panu Kubiakowi wskazówki, czasem gryzie się w język, gdy za wcześnie chciałaby zdradzić jakąś tajemnicę.  Może tak dobrze pamiętamy tę książkę właśnie dlatego, że zaprzyjaźniliśmy się z jej autorem? Może był to pierwszy taki związek poprzez literaturę?

Owszem, wszystko okazuje się milicyjną mistyfikacją ( spędziliśmy sporo czasu na wyjaśnianiu, czym była milicja w tamtych czasach), ale ile smaków ma ta opowieść! Czasem czuć obecność Woroszylskiego poety, choćby wtedy, gdy tata Mirka, pan Kubiak, układa krzyżówkę z nazw szlachetnych kamieni  tak jakby układał poemat: spinella, ametyst, karneol… Zresztą rozwiązanie zagadki to nie wszystko, okazuje się, że czytelnika czeka jeszcze coś specjalnego na koniec, czyli rozdział niedozwolony dla dorosłych! Maciek poczuł się  wyróżniony. Po długich negocjacjach ustaliliśmy, że przeczyta go na głos, żebym i ja, jako byłe dziecko, też zajrzała za zasłonę.
– Znaczy się chory… – powtarza Maciek w zabawie. Powiedzonko niejakiego Szyjki, który się nawraca na uczciwość i  zamiast bandziorem chciałby zostać „przedszkolankiem” – wyraźnie chwyciło. Proponuję więc  na pożegnanie Woroszylskiego kilka „bon motów” Szyjki.

– To twój stary nie pije wódki?
– Nie.
– Chory czy jak?
– Nie lubi.
– Znaczy się chory – wyrokował Szyjka i ze współczuciem kiwał głową.
Albo:
– Jak stary pierze matkę, to mu oddaje czy znosi?
– Rodzice się nie biją.
– Nigdy? Nie może być.
– Nigdy.
– Znaczy się chorzy.
Albo jeszcze inaczej:
– Kto lepiej obrabia frajerów, stary czy stara?
(…)
– To jak, nigdy im się do palców nie przylepiło?
– Nie.
– Znaczy się chorzy – sakramentalnie kończył Szyjka i wychodził, drapiąc się w głowę.

Moi drodzy, składam Wam najlepsze życzenia Wielkanocne. Zamiast zajączków i jajek – piosenka Johnny Casha z nowej, pośmiertnej płyty, z pewnym znanym tekstem o śmierci i zmartwychwstaniu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. Spokojnych świąt Pani Justyno
    A tutaj Johnny Cash śpiewa dla Szyjek. którzy może też chcą zostać przedszkolakami. Czego im z okazji świąt życzę.
    http://www.youtube.com/watch?v=1zgja26eNeY
    Pozdrawiam

  2. Eh, „Pępuś i Kąpiółka”, uroki onomastyki nazwisk to kolejny ciekawy klucz, według którego można czytać rodzimą literaturę. Woroszylski najwyraźniej (i ze świetnym skutkiem) staje tu w szranki z mistrzami w tej dziedzinie – Niziurskim („Bogumił Kadryll i Wieńczysław Nieszczególny”, „Kryza i Jelito” „Albert Flasz”, „Hipolit Kwass”, „Dionizy Kiwajłło”) czy wspomnianym niedawno Tyrmandem. Niech się uczą scenarzyści rodzimych oper mydlanych 🙂

  3. Heeej! Taki good bad man to mo w łesternak piknom długom tradycje. Good bad man, cyli taki chłop, co to najpierw jest straśnom weredom, ale potem jakosi głupio mu sie robi, ze telo zła naryktowoł i wte nagle stoje sie ślachetnym cłowiekiem. Takim good bad manem był na przykład pon James Cagney w łesternie „Oklahoma Kid”, pon John Wayne w „Trzek ojcak chrzestnyk” cy pon James Stewart w „Dalekim kraju”. A skoro był nim tyz w nasym prawie-łesternie pon Szyjka, to jest pikny dowód, ze w tej dziedzinie tyz Polak potrafi!* 😀

    Kie i Poni Justyna wrzuciła tutok Jasia Gotówke, i Kartecka tyz wrzuciła, to niek i jo wrzuce
    http://www.youtube.com/watch?v=ain4dLhQtD8&feature=related
    😀

    * No i takim łesternowym good bad manem mógłby być tyz ocywiście pon Kmicic, kieby nie to, ze „Potop” nie był łesternem. Chociaz…

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ależ oczywiście, Cash śpiewa dla Szyjek, dzięki Kartko! A ponieważ festiwal Jasia Gotówki trwa, to ja jeszcze dorzucam jego słynny Folsom Prison Blues:

    http://www.youtube.com/watch?v=7DC4ndGb5Pk&feature=related

    @seiendes – nie doceniałam Niziurskiego, kapitalne:)

    @owcarku- w PRL jakoś westerny w ogóle były popularne, a teraz?

  6. Teraz jest więcej potencjalnych przykuwaczy uwagi. Na koniku o już nie tylko kowboj, ale i kozak, husarz, huzar, bohaterski kawalerzysta i nie wiadomo kto jeszcze, klęska urodzaju.

    A co do wymyślania nazwisk, to jest to niesamowita zabawa. Kiedyś wymyśliła mi się para Półtorak i Przecinak, a i o podkomisarz Jatce nie należy zapominać 😉

  7. Bajuści jest to ciekawe, ze w casak PRL-u niby to od Zachodu straśno zelazno kurtyna nos oddzielała, a jednak musiała być w tej kurtynie jakosi dziura, przez ftórom i kowboje sie do nos przedostawali, i Indianie, i nawet całe dylizanse. No ale potem przyseł, tyz z Zachodu, pon Śwarceneger i wygryzł pona Johna Wayne’a. Chociaz dlo nieftóryk – w tym dlo mnie – pon John Wayne w dalsym ciągu jest pikniejsy 😀

    A coby nifto nie zabocył, ze tutok jest blog dzieciowy, tym rozem wrzuce Jasia Gotówke między Muppetami
    http://www.youtube.com/watch?v=n5HRSmLlaiA
    😀

  8. @foma – śliczna para Półtorak i Przecinak:) Jedni pisarze wymyślają inni kolekcjonują prawdziwe nazwiska – Konwicki czytał namiętnie nekrologi dopóki nie natknął się na „Eulalię z Majtasów Podmokłą” . To było ukoronowanie kolekcji – opowiadał o tym w książce Stefan Meller.

    @owcarku – Cash z Muppetami mnie zastrzelił!
    Szeryf kontra Terminator? Hmm, chyba wybieram Terminatora:)

  9. Proszę nie zapominać o Witkacym – Jan Karol Maria Wścieklica, Tumor Mózgowicz, Janulka, córka Fizdejki, Gyubal Wahazar czy też trójka sportowców: Wyprztyk, Wątorek i Wąbała….pzdr