Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej

18.04.2010
niedziela

Bliskie spotkania

18 kwietnia 2010, niedziela,

Uwielbiałam „Bliskie spotkania trzeciego stopnia”. Spielberg stworzył niesłychanie sugestywny obraz kosmity, istoty doskonalszej niż ludzie, bliższej dzieciom niż dorosłym (jak E.T.). Duże oczy i głowa, bezbronna sylwetka – to ktoś wzbudzający czułość. Potem pojawili się „Obcy” i w latach osiemdziesiątych w kinie królował zupełnie inny obraz mieszkańców kosmosu. Pamiętam, że jako ośmiolatka  oglądałam „Obcego, ósmego pasażera Nostromo” i się nieźle bałam. Co innego „Bliskie spotkania”, które są robione trochę z dziecięcej perspektywy – małe statki przypominają wręcz zabawki.  – Lody! Lody! – woła dziecko za czerwonymi światełkami, chłopczyk zaprasza ich do domu i chce się z nimi bawić. Ten ich wielki statek przypomina odwrócony tort i jest niesłychanie piękny, podobnie jak pięć dźwięków hymnu kosmiczno – ziemskiego.  A finałowy koncert barw i dźwięków? Albo miasto migających świateł? Spielberg zamienia widoki w widowiska. Zaproszenie od kosmitów na górę ze ściętym czubkiem, dostają przede wszystkim artyści i ludzie przypominający dzieci – tacy jak Roy. Wszyscy oni muszą, choć nie wiedzą dlaczego –  rysować, lepić czy budować tę dziwną górę. Nie muszę chyba dodawać, że że na talerzu Maćka piętrzyła już kopa ryżu przyklepana widelcem na szczycie.

„Bliskie spotkania” nie zestarzały się zupełnie w przeciwieństwie do wielu filmów SF, a to dlatego, że zamiast techniki pokazują przede wszystkim ludzką tęsknotę za harmonia i pięknem, za kontaktem z doskonalszą istotą niż my – tęsknotę religijną. I są świetnie zrobione. Maciek bardzo się przejął.  – Czy uda im się dotrzeć na górę? – niepokoił się. Na końcu, kiedy Roy wsiada na statek, zadał mi jednak zasadnicze pytanie, na które zupełnie nie wiedziałam jak odpowiedzieć: – A co z jego dziećmi? Zostawił je? To mu się w głowie nie mieściło.  Przypomniałam sobie wtedy, że w dzieciństwie strasznie mnie poruszały historie o porzuconych dzieciach. Choćby „Mała księżniczka” F.H.Burnett (to chyba jednak lektura raczej dla dziewczynek). – Został wezwany – odpowiedziałam, ale to Maćka w ogóle nie przekonało.

Zgodziliśmy się za to, że nasza ulubiona scena to ta, w której Roy kłóci się z żoną przez telefon kręcąc się koło góry ze śmieci i nie zauważa, że w TV pokazują właśnie Devil’s Tower w stanie Wyoming, czyli górę z jego wizji. – Popatrz w telewizor! – krzyknął do Roya Maciek, a Roy rzeczywiście spojrzał.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 9

Dodaj komentarz »
  1. Ciężkie zasadnicze pytania, przy których z jakiegoś powodu każda odpowiedź wydaje się zła…

  2. A oprócz tych zasadniczych, zadają też takie niby proste: co to znaczy klasycznie piękna?

  3. Albo: a dlaczego nie mogę się bawić tym autem, które kiedyś wrzuciłem do dziury?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. pod podłogą mam cały skład takich aut i innych skarbów:))

  6. Boze, przypomina mi sie, jak sam ogladalem w dziecinstwie Bliskie Spotkania, z zapartym tchem i ustami otwartymi. A potem gralem ‚hymn’ na pianine calymi dniami. Z osiem lat pewnie mialem. Niedlugo potem widzialem drugi film, ktory tak mnie pochlanal – 2001 Odyseje Kosmiczna. Piekne czasy, gdy odkrywalo sie te cuda…

  7. To moj ulubiony film S-F. Pamietam jak stalem w kolejce po bilety na Konfrontacje, kiedy po raz pierwszy wyswietlano ten film w Polsce. To bylo kino na tylach Nowego Swiatu (jak ono sie nazywalo ? – juz nie pamietam), kolejka stanela w nocy, dostalem sie na seans poranny.

    Warto bylo !

    Ogladam ten film co jakis czas, dla relaksu, dla pokrzepienia serc, bo to naprawde piekna bajka. Ten film w ogole mi sie nie starzeje. Bajka dla doroslych, pelna referencji wizualnych i muzycznych (If you wish upon a star… w scenie koncowej), ale nade wszystko ta Gora ! Boze, jakze ona jest magiczna w tym filmie ! I jakze jest ona magiczna w realu. pare lat temu mialem okazje znalezc sie tam i podziwiac ten blok bazaltu. Cos niesamowitego !

    Dobrze, ze Roy machnal reka na imponderabilia (zona i dzieci), choc pewnie kochal ich mocno. Jednak poczul zew – to jest mocno poskreslone w filmie aby na koncu widz nie stawial tego typu pytan. A tak swoja droga, to schodzac ze swiata bajek mysle, ze w takiej sytuacji NASA czy kto tam inny kto by stal za oprawa Pierwszego Kontaktu bedzie placic rente rodzinie osoby wyslanej do Obcych.

    Bliskie spotkania to wspanialy film rodzinny – klasyk.

    A jak dziecko podrosnie to co ?

    Blade Runner ?

    Pozdrawiam

  8. Nie mogłem tylko zrozumieć, prób porozumienia za pomocą muzyki (pamiętacie tę sekwencję dźwięków?) na końcu filmu. Za chwilę otwierają się drzwi statku i…. wychodzi kilkudziesięciu ludzi porwanych czasem nawet 30lat wcześniej.

    Kosmici nie mieli czasu nauczyć się od nich angielskiego? Przez 30 lat?
    To tylko tak na marginesie.

    Pzdr

  9. Jacobsky

    Skarpa

    http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4940474.html

    Szkoda

    Moje ulubione kino w latach 80tych. Pamiętam, że byłem tam na „Elektronicznym mordercy” (czyli Terminatorze), „Dawno temu w Ameryce”.

  10. Kalder5

    Skarpa… no jasne !

    Dzieki !