Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej

30.05.2010
niedziela

Na Dzień Dziecka

30 maja 2010, niedziela,

Dzisiaj dla odmiany chcemy polecić kilka nowości. Kogo najpierw? – Pompona, Pulpeta i Prudencję – mówi Maciek. Ci, którzy sądzą , że nie ma ciekawych polskich autorów książek dla dzieci powinni odkryć Joannę Olech. Smok Pompon z poprzedniej jej książki stał się ulubionym bohaterem literackim Maćka, który naśladował jego: „hellou” połączone z beknięciem i „bonjour” wygłaszane z wanny pełnej piany. Teraz wyszła część druga o jego dzieciach, smokach z Krakowa „Pulpet i Prudencja” (Znak). – Najśmieszniejsze jest to, że Prudencja chce zostać strażakiem. No bo przecież nie będzie samicą strażaka!

http://www.znak.com.pl/files/covers/card/Olech_PulpetiPrudencja_500pcx.jpg

Od czasu kiedy mamy w domu „Niebezpieczną książkę dla chłopców” Gonna i Hala Ingguldena (Galeria książki) podłoga i wszystkie powierzchnie są usłane wytworami z papieru: samolotami (- Udał mi się ten  Harrier, prawda?),  stateczkami, bombami, nawet koloniami owadów z papieru. – Napisz, że to jest naprawdę niebezpieczna książka – upomina mnie Maciek. W środku jest mnóstwo praktycznych zadań ( jak od Adama Słodowego) i informacji, które mogą być przydatne chłopcom, a których nie znajdą w grach komputerowych. Jak zbudować łuk, domek na drzewie, mini samochód, jak rozpoznawać gwiazdozbiory, flagi, alfabet Morse’a, jak żonglować piłeczkami…

http://sklepkultura.dziennik.pl/c/niebezpieczna-ksiazka-dla-chlopcow-bprod21880003.jpg?i=/00/a2/00a24c2b5a9a63460e255b6a5ea5af81.jpg

Zanim powstał film „Królik po berlińsku” istniała już w Niemczech ta piękna książka o rodzinie zajęczej autorstwa Irene Dische, Hansa Magnusa Enzensbergera ilustrowana przez Michaela Sowę. Teraz „Esterhazy. Historia o zającu” ukazał też po polsku w wydawnictwie Nisza. Być może zresztą obie opowieści nie miały ze sobą nic wspólnego oprócz uszatych bohaterów zamieszkujących pustą przestrzeń pomiędzy murem berlińskim. W książce młody zając ze słynnej rodziny Esterhazych wyrusza do Berlina by znaleźć dorodną narzeczoną, bowiem jak głosiła fama, zające żyjące za wielkim murem miały najlepsze warunki życia. Mur jednak nie był wieczny…

http://images.sklepy24.pl/351657806_esterhazy-historia-o-zajacu

Maciek lubi przekręty, zwłaszcza słowne w wykonaniu Michała Rusinka „Jak robić przekręty. Poradnik dla dzieci” ( Znak). „Dinożarły coś zeżarły i wymarły” –  wykrzykuje przy rozmaitych okazjach Maciek. – A wiesz mamo, kim jest Pomindorek? Nie wiem jeszcze, bo na razie Maciek czyta „Przekręty” sam zaśmiewając się przy tym solidnie.

http://www.znak.com.pl/files/covers/card/Rusinek_Jakrobicprzekrety_500px.jpg

„Czarodziejski młyn” Aliny i Jerzego Afansjewów pamiętam z dzieciństwa. To była jedna z moich ulubionych obok „Alicji w krainie czarów” bajek muzycznych. Ach, jaka smutna! Bo w Smętowie nikt się nie uśmiechał oprócz dwójki dzieci, które odkryły tajemnicę ponurego młynarza w płaszczu z nietoperzy. Teraz wydawnictwo Dwie Siostry wznowiły tę baśń z ilustracjami Teresy Wilbik i zamierzam właśnie kupić tę książkę sobie samej na Dzień Dziecka.

http://esensja.pl/obrazki/okladkiks/96121_czarodziejski-mlyn_200.jpg

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 5

Dodaj komentarz »
  1. Na mój dusiu! A jo nacytołek sie około stu milionów recenzji dziecinnyk ksiązek poni Olech, ale dziecinnej ksiązki jej samej – nie przecytołek ani jednej!

    A Maćkowi syćkiego najpikniejsego z okazji Dnia Dziecka! Syćkim inksym dzieciom tyz! Nawet tym, co to juz sto roków majom! 😀

  2. Z okazji Dnia Szczeniaka zwracam się za apelem do wszystkich Dorosłych 😀

    Gdy pierze z poduszki rozdartej w zabawie
    w kąt każdy domostwa już wdziera się prawie,
    a fikus wygląda jak szczypior po burzy –
    pogłaskaj szczeniaka, bo na to zasłużył.

    Gdy kapci nie możesz odnaleźć za Chiny,
    z kanapy wystają zdradzieckie sprężyny,
    co myśl przywołują o kolcach bez róży –
    pogłaskaj szczeniaka, bo na to zasłużył.

    Gdy książki misternie obżarte z okładek,
    gdy z oka spuszczony gdzieś zniknął obiadek,
    gdy wokół od stołu nóg pełno jest strużyn –
    pogłaskaj szczeniaka, bo na to zasłużył.

    I za to, że kiedy te widząc porządki,
    miast marne czupryny wyrywać swej szczątki
    uśmiechasz się, mówiąc „cóż, trzeba odkurzyć”,
    pogłaskaj szczeniaka, bo przecież zasłużył. 😆

  3. Matko Boska, Pani Justyno, kto Panią uczył interpunkcji?

  4. @Bobiku – szczeniaki małe i duże są zachwycone:)
    a my z rozczuleniem oglądamy ślady po kocie. Już go nie ma, ale fotel, stołek i kanapa przypominają…

  5. Rozumiem, że przeczytaliście już „Pulpeta i Prudencję? Jak wrażenia?