Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej

31.08.2010
wtorek

Tajemnice „Rękopisu”

31 sierpnia 2010, wtorek,

Okazało się, że wielu z moich znajomych pamięta „Rękopis znaleziony w Saragossie” Hasa z dzieciństwa, bo często powtarzali go w telewizji w latach osiemdziesiątych. Miałam tak jak Maciek niecałe osiem lat, gdy widziałam go pierwszy raz (a potem wiele, wiele razy). Jeszcze lepiej pamiętam duże fragmenty ścieżki dźwiękowej, którą nagraliśmy na magnetofon (pierwszy, jaki się pojawił w naszym domu). Powtarzałam moje ulubione dialogi i cytaty: – „Jeszcze tego samego wieczora znalazłem się w zgoła odmiennych okolicznościach”- to Maklakiewicz jako Don Roque. Albo drżący głos Kobieli, czyli kawalera Toledo: – „Czy jest czyściec na tamtym świecie?” i dudniąca odpowiedź ( jak się okazało z dna beczki) – „Tak, i ja się w nim znajduję”. Maciek też się tą sceną zachwycił i narysował rozwiązanie tej zagadki.

– To jest tak: opowieść w opowieści, w opowieści, a w tej opowieści jeszcze jedna opowieść… – sam sobie tłumaczył Maciek. Poszczególne historie też nie łączyły mi się kiedyś w żadną całość. Ale i Alfons van Worden gubi się przecież, nie pamięta, kto komu i o kim opowiada: „Zatracam poczucie, gdzie kończy się prawda a zaczyna fantazja”. Ustaliliśmy z Maćkiem, kiedy to się mniej więcej dzieje, i że istnieje książka pod tytułem „Rękopis znaleziony w Saragossie”, w której jest jeszcze więcej opowieści. I tyle wystarczyło. Maciek nie mógł doczekać się drugiej części, bo rozbiliśmy oglądanie na dwa seanse. – Z podobnego kielicha w kształcie czaszki pił Indiana Jones! – przypomniał sobie. Potem przez kilka dni wspominał, jak to Alfons ciągle budził się pod szubienicą, na której wisieli bracia Zota. – Czy oni są żywi czy martwi? – zastanawiał się, ale szybko pogodził się, że nie wiadomo, co  tu jest prawdą a co grą.

Ten niesłychany film podobnie działa na dorosłych i na dzieci. Maciek śmiał w tych samych momentach co my. Kawaler Toledo go rozczulał, a Pascheko tylko z początku go nieco wystraszył. Najbardziej przypadł mu do gustu naukowiec Don Pedro Velazquez, który mówi, że „oznacza nieskończoność, ale jej nie pojmuje”. Nie obchodziły go tylko żadne aluzję i gry męsko – damskie. Nie rozumiał za bardzo, dlaczego dorośli zaśmiewali się, gdy herszt Cyganów powiedział: „Kobiety hiszpańskie mają w sobie coś tak, hmm, naglącego…”. Nie zauważył też prawdopodobnie, że Velazquez mówiąc: – „Prawdziwy badacz postępuje pośród zagadek, ale z dnia na dzień jest coraz bliższy celu” – zagląda w dekolt Beaty Tyszkiewicz.  Wszystko inne pojął świetnie, skoro po kilku dniach ni stąd ni zowąd zapytał: – Są rzeczy, których się nigdy nie dowiemy, prawda?


Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 9

Dodaj komentarz »
  1. Dziękuję Pani Justyno za przypomnienie cudownego filmu. Oglądałem go wielokrotnie jeszcze w kinach. Wtedy recenzenci (przeważnie pozbawieni poczucia humoru i inteligencji potrzebnej do poruszania się po „opowieściach w opowieściach”) podkreślali zasługi scenografa w eksponowaniu pięknych damskich biustów (no cóż, to było wtedy bezpieczne pisanie). W zamieszczonym przez Panią fragmencie cudowna jest „sentencja” wygłoszona przez Zbyszka Cybulskiego – jakże pasuje do opozycyjnych polityków dzisiejszej Polski. W ogóle cieszę się, że trafiłem na Panią. Sam jestem piszącą osobą i chętnie ujawnię swoje strony – proszę o kontakt na moim e-mailu. Serdecznie Panią pozdrawiam.

  2. Aczkolwiek film byl swietny – wizualnie i aktorsko (istnieje na DVD, jeden z bardzo niewielu ktory posiadam) , zdecydowanie wole ksiazke.
    Chcialbym tez dodac / zareklamowac inna ksiazke (dla malego Macka pewnie JESZCZE za trudna), BUDOWNICZY RUIN, Herberta Rosendorfera (chyba Austriak). Zafascynowany ksiazka Potockiego, napisal identycznie skonstruowana szkatulkowa powiesc. Sporo jest tam o milosci i muzyce – cymes dla melomana.
    POLECAM!!

  3. Dziwna rzecz z tym filmem, mam wrażenie, ze nigdy nie udalo mi sie go obejrzec w całosci. A moze to tylko specyfika jego konstrukcji? A teraz zrobil sie jeszcze bardziej niesamowity, bo mocniej nalezy do swiata duchów- przez odtwórców głównych ról, którzy w wiekszosci znalezli sie juz po drugiej stronie Styksu 😉

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Jestem pełen podziwu dla Pani wyboru – „Rękopis” miałem zawsze za książkę za trudną na mój mały rozumek, w związku z czym parę dziesięcioleci minęło mi bez jej dogłębnej lektury 🙂

    Pozwolę sobie trochę off-topikować (ale nie bardzo, bo sprawa dotyczy jednego z wcześniejszych wątków na blogu, tj literatury (około)indiańskiej) – gratuluję Pani artykułu „I ty zostaniesz Indianinem” z aktualnej Polityki , to naprawdę sfera, którą warto młodym chłopcom (i nie tylko!) przywracać za wszelką cenę – a zwłaszcza kosztem plastikowej spajdermenszczyzny itp. – na niedawnym balu karnawałowym w przedszkolu mojego synka Spidermanami było 3 na 10 chłopców (w identycznych strojach), Indianinem tylko jeden (moja pociecha)…

    Pozycje indiańskie, o których Pani pisze, to też te, które osobiście uważam za najważniejsze – Winnetou tom 1, Sat-Okh, Nora Szczepańska. Miło wiedzieć, że nie zmarnował człowiek młodości 🙂 Aż z sentymentu odlazłem gdzieś na ramieniu zapomnianą bliznę po dzidzie, pamiątkę po walkach międzyplemiennych z bratem, i zszedłem do piwnicy odnaleźć zakurzony łuk własnej roboty (cięciwa zabrzmiała rześko jak 20 lat temu). Eh… 🙂

  6. @adamjer – pozdrawiam i dziś się odzywam:)

    @Pietrek – brzmi bardzo ciekawie, poszukam tego, nigdy o nim nie słyszałam!

    @peek-a-boo – ja miałam dokładnie tak samo, myślałam, że to kwestia dziecinnego odbioru, ale nie, to konstrukcja. Bardzo trafne to zdanie o aktorach „po drugiej stronie Styksu”, tak właśnie teraz się to odbiera.

    @seiendes – Cieszę się i właśnie przygotowuję indiański wpis, bo teraz czytamy Winnetou! I działa wspaniale:) Tylko impuls musi wyjść od rodziców, bo dzieci same już indiańskiego świata nie znajdą….

  7. Do bardzo wielu światów dzieci nie trafią bez rodziców lub wujków, cioć, dziadków, babć. Aż zacząłem się zastanawiać, do jakich trafiłyby teraz same, bez takich niespodziewanych podpowiedzi.

  8. @foma – a i dorośli bez dzieci też by w różne światy nie trafili, nie czytałam w dzieciństwie Winnetou i dopiero teraz…:)

  9. To prawda, ja dopiero teraz rozsmakowuję się w Muminkach 🙂

  10. Poluję na ten film od dawna, ale dysponuję tylko dwoma programami TVP (wolimy czytać:), a w tych – dobre filmy puszczane są rzadko i do tego w środku nocy. Pewnie w końcu kupię na allegro:) Zgadzam się z fomą – do pewnych światów dziecko samo nie trafi……