Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej

17.01.2011
poniedziałek

Czas Narni

17 stycznia 2011, poniedziałek,

http://th01.deviantart.com/fs12/300W/i/2006/292/7/4/Narnia_by_BregoGirl.jpg

Wszyscy kichają i kaszlą, siedzą w domu i …czytają. Książki czytane w chorobie nabierają smaku i zapamiętuje się je lepiej, prawda? Dziś w nocy Maciek budził się kilka razy, bo nie mógł się doczekać momentu, kiedy wreszcie będzie mógł zapalić lampkę i czytać. Tak, tak, już czyta sam. Zaczyna właśnie „Podróż Wędrowca do Świtu” , czyli trzeci tom „Narni” C.S Lewisa. To nie znaczy, że przestaliśmy czytać razem – Maciek dalej to lubi. Zaczynam w miejscu, gdzie Maciek skończył. Porównujemy też kolejne części Narni z filmami. Oglądaliśmy wszystkie trzy : „Podróż Wędrowca do Świtu” weszła do kin niedawno i bardzo się Maćkowi podobała. Potem okazało się, że jego przyjaciel przeczytał wszystkie siedem tomów! Maciek nie miał wyjścia. Teraz bawią się w świetlicy w Narnię. – Kim byłeś? – pytam go. – Księciem Kaspianem, ale najczęściej jestem moim ulubionym Ryczypiskiem, waleczną myszą – mówi Maciek.

Cykl narnijski czyta się bardzo dobrze, po obejrzeniu filmów, bo książki są oczywiście o wiele bogatsze. W każdej części ważna jest przemiana bohaterów, bo w Narni zwykłe dzieci stają się lepsze. Piotr, Zuzanna, Edmund i Łucja walczą ze swoimi słabościami. Eustachy z „Wędrowca do Świtu” z potworkowatego kuzynka staje się dzielnym przyjacielem. Lewis mawiał, że „opowieść dla dzieci, która podoba się tylko dzieciom, jest złą opowieścią dla dzieci”. Włożył więc w te historię to, o czym pisał w książkach dla dorosłych: ideę miłości i ofiary, zbawienia i zwycięstwa dobra nad złem. Dzieci niekoniecznie to zauważą, ale dorośli natychmiast rozpoznają w lwie, który składa z siebie samego ofiarę za zdrajcę – figurę podobną do Chrystusa. Tolkien, przyjaciel Lewisa, nie był entuzjastą cyklu narnijskiego. Uważał, że czarownica, Święty Mikołaj, gadające zwierzęta, smoki, postacie mitologiczne to za dużo jak na jedną opowieść. Tolkiena też zamierzamy z Maćkiem czytać. Na razie Maciek rysuje ilustracje do wszystkich części Narni. Powstał już obrazek walki Edmunda i Białej Czarownicy, a nad nimi w powietrzu to nie Aslan tylko jeden z gryfów.

W wielu zabawach Maćka trudno mi już uczestniczyć. Bakugany, walki czegoś z czymś nie bardzo już mnie frapują. Maciek ma swój świat, zabawy, sprawy, kolegów – oddala się. Teraz trzymając Michała na kolanach wyraźnie widzę to odchodzenie, które zaczyna się już od urodzenia. Dlatego tak ważne jest dla nas wspólne czytanie. Pomost na którym wciąż się spotykamy.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 8

Dodaj komentarz »
  1. 🙂 Oj smakują, smakują takie chorobo-lektury.

    Podoba mi się idea czytania – pomostu między ludźmi. Bo przecież można na to popatrzeć szerzej. Teraz z synem spotykamy się w świecie Mendozy i Pratchetta, z rodzicami w cyklu literatury rosyjskiej (ja teraz siedzę na „12 krzesłach”, oni dalej), z jedną z przyjaciółek ostatnio w świecie Llosy i można tak wyliczać i wyliczać.
    Jak mój Mały był zupełnie mały rysowaliśmy mapy czytanych bajek – na dużych kartkach staraliśmy się wymalować czytane historyjki, tak by Mały mógł je całe opowiedzieć patrząc na rysunek. Teraz chciałabym wymalować mapę – pewnie artystycznie nie tak piękną jak ta z Narnii – moich książkowych wędrówek i osób spotykanych przy różnych autorach. Ciekawe, co by wyszło?
    Wiem, że przy wciąż czarującej mnie historii o Tristanie i Izoldzie spotkałabym się z Gospodynią 🙂

  2. Interesujace! Jakie ksiazki wzbudzily zywy odzew blogowiczow, a jakie wlasciwie zadnego! Winnetou, howgh!
    Rycerze okraglego stolu ….. pshaw ?
    Kroniki Narnii jak na razie pshaw, pshaw ?
    Kroniki, a wlasciwie tylko “Lew, czarownica i stara szafa” i “Kaspiana ” czytalem po angielsku z polecania swoich uczniow, i to jeszcze przed ukazaniem sie ich filmowych wersji.
    O ile LCSS poszly mi gladko, o tyle Kaspian juz mi sie dluzyl*. Nie dlatego, ze byl gorszy, ale dlatego, ze byl taki podobny do pierwszego tomu, ktory, nb. nie jest pierwszym tomem. Kiedy rozmawialem o tych ksiazkach z uczniami, tylko kilku cos wiedzialo o wystepujacych tam alegoriach Chrzescijanskich, ktorych to Lewis zreszta staral sie – za rada Tolkiena – unikac. Wniosek byl taki (w klasie) – lepiej czytac to za mlodu – nie wnikajac w znaczenia symboli. Narnia jest o tyle interesujaca ksiazka, ze pasuje wlasciwie do kazdej grupy wiekowej, tak jak Alicja w krainie czarow, Kubus Puchatek no i moja najulubiensza – Pierscien i Roza.
    Narnia jest mniej szczegolowaw opisach niz Pierscien – zostawia wiecej pola do wyobrazni.
    *To samo odnosi sie np. do Sagi o Wiedzminie. Sapkowskiego lubie, ale cala saga jest dluuuuuuga i wielce skomplikowana.
    *Uczniowie twierdza, ze Podroz wedrowca jest najlepsza ksiazka w calym cyklu.

    Z innej beczki: dokladnie pamietam kiedy nasz synek zaczal czytac “wspolne ksiazki” samodzielnie. Najpierw kiedy wychodzilismy gdzies wieczorem – mial pozwolenie czytania w lozku (tak, tak – ja z tego pokolenia ktore wierzylo, ze od czytania w lozku psuja sie oczy 😉 ). Mial wtedy piec-szesc lat. A potem czytal juz “swoje” ksiazki.

  3. Czytanie to zdecydowanie piękny „budulec więzi”. Polecanie swoich ukochanych lektur lub ich czytanie na głos to czasami lepsze niż powiedzieć komuś „kocham” czy „zalezy mi na Tobie”. Ty opisujesz Narnię, ja tak mam ze „Światem Zofii”. Pozdrawiam!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Alla – dziękuję za komentarz! choroby wyłączają trochę z bloga (rzadziej ma się siłę na blogowanie), ale sprzyjają czytaniu. Pomysł z mapami bardzo piękny, ludzie się czasem rozpoznają poprzez książki i biblioteki domowe. Bohater pewnej powieści kryminalnej wchodząc do czyjegoś domu rzucał okiem na tytuły i to, jak są ustawione, i wiedział, czy znajdzie wspólny język z gospodarzem:))

    @Pietrek – liczy się jakość, a nie ilość, a przy tym wpisie komentarze są świetne i bogate:))) Narnia rzeczywiście roi się od symboli i skojarzeń, które są czytelne tylko dla dorosłych. Ale jestem pod wrażeniem kolejnych części, jego wyobraźni i inwencji. I też zgadzam się, że do każdego wieku pasuje i uczniowie mają chyba rację z tym Wędrowcem…

    @miss.cinname – ciekawy blog! będę zaglądać. pozdrawiam

  6. offtopikowo, ale może nie tak do końca.
    zastanawiam się, kiedy dzieci przestają być książkowymi inżynierami Mamoniami i chcą by im czytać tylko te książki, które już znają. niewielkie zasoby skutecznych podstępów fajnie byłoby wykorzystywać na inne sprawy…

  7. @ foma – brzmi tajemniczo, powiedz, jakie podstępy i jakież sprawy? Chętnie użyjemy:)

  8. użyjemy? a myślałem, że to ja skorzystam z mądrości innych 🙂

    jednym ze sposobów jest czytanie sobie na głos (tak z Muminkami). innym, sięgnięcie po to samo, tylko że w wersji oryginalnej, np. po iluś tam krótkich disneyowych Kubusiach jakiś pasujący rozdział z „Kubusia…” albo „Chatki…” (działa też przy pasującej tematycznie dobranocce). albo przeczytanie jeszcze raz już znanego rozdziału i przejście do następnego.
    niby się da, ale żeby było łatwo, to nie powiem.
    o innych, konkurencyjnych dla czytania sprawach nie będę się chwalił 🙂

  9. Zastanawiam się, kiedy u mnie zacznie się takie wspólne czytanie. Moja starsza pociecha, pomimo 3 lat, dopiero od niedawna wykazuje zainteresowanie treścią książek – wcześniej wyszukiwała dla nich alternatywne zastosowanie. Póki co mam małego Mamonia. Dobre są tylko 2 bajki. Ale mam plan rozwojowy, więc kiedyś dojdziemy i do Narnii:)
    Warto, „chodząc” po blogach, czytać nie tylko posty, ale i komentarze – na pewno wypróbujemy pomysł @Alla z mapą bajki.