Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej

13.02.2011
niedziela

Jestem po stronie Aslana, nawet jeśli nie ma żadnego Aslana

13 lutego 2011, niedziela,

http://ryms.pl/upload/201010201149330.04411700d.jpg

Maciek wyjechał na ferie zimowe i utknęliśmy w piątym tomie Narni „Koń i jego chłopiec”. Ależ to wspaniała opowieść! To samo mówiliśmy po skończeniu „Podróży Wędrowca do Świtu” i „Srebrnego krzesła”. I w dodatku każda jest inna. „Podróż” przypominała baśń, „Srebrne krzesło” – legendę arturiańską, a „Koń i jego chłopiec” – opowieść orientalną. Lewis pisał każdą część w innej konwencji, pewnie też dlatego, żeby samemu się nie nudzić.

Sporo wie o dziecięcych marzeniach. Łucja chciałby bardzo dowiedzieć się, co o niej mówią inni, kiedy jej nie ma. Otrzymuje ten dar i … bardzo tego żałuje. Sama pamiętam,  ze w dzieciństwie chciałam zajrzeć w myśli innych ludzi. Im człowiek starszy tym lepiej wie, że nie warto. Maciek marzy z kolei, żeby tak jak mieszkańcy krainy na końcu świata móc odżywiać się tylko światłem. – Ile byłoby wtedy czasu na zabawę!.

Pietrek pod poprzednim wpisem słusznie zauważył, że dorosły czytelnik znajdzie w Narni masę odwołań. Jest nawet platońska jaskinia, Orwell i obraz totalitaryzmu ( rzecz była pisana w latach 50-tych). A wszystko we wspaniałym filozoficznym wywodzie czarownicy z podziemia o prawdzie i naturze świata. Próbuje ona przekonać Narnijczyków, że ich świat nie istnieje, jest tylko odbiciem. – Co to jest słońce – pyta czarownica. – Taka większa lampa – odpowiadają Narnijczycy. – A na czym jest zawieszona? – pyta podstępnie redukując rzecz do absurdu. Narnijczycy odurzeni magicznym dymem są gotowi przysiąc, że nie ma słońca, nie ma lwa, nie ma innego świata. Jednak ostatkiem sił jeden z nich mówi, że nawet jeśli świat nad ziemią jest fantazją, to on w niego wierzy, bo czarna dziura, podziemie czarownicy jest żałosne. – „Jestem po stronie Aslana, nawet jeśli nie ma żadnego Aslana”. Wierzy w inny świat, nawet jeśli to tylko mrzonka.

Maciek, jak wielu dorosłych, czyta kilka rzeczy na raz. Teraz, po jego wyjeździe, znajduję ślady lektury w każdym miejscu: w kuchni świerszczyki i „Ronję, córkę zbójnika” Astrid Lindgren z kolekcji POLITYKI,  na podłodze przy biurku szczerzą się „Piraci, galeria łotrów”,  a nad łóżkiem zachęca „Jerzy i tajny klucz do wszechświata” Lucy i Stephena Hawkinga. Ale mnie oczywiście kusi „Koń i jego chłopiec” przerwany w dramatycznym miejscu. No nic, dwa tygodnie szybko miną.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 9

Dodaj komentarz »
  1. Niesamowite, że te książki napisał człowiek, który nie miał własnych dzieci, a potrafił w tak niezwykły sposób trafiać do dziecięcej wyobraźni. Wychowałam sie na Narni i jako dziecko wiele chwil przed zaśnięciem spędziłam wyobrażając sobie, że odkrywam przejście do lewisowskiej krainy Mówiących Zwierząt. Dorastając, wielokrotnie wracałam do tych książek i zawsze odkrywałam w nich coś nowego – jakieś wątki filozoficzne, religijne, głębszy sens, którego nie zauważyłam wcześniej. Życzę Pani i Maćkowi przyjemnej przeprawy przez nieznane jeszcze narnijskie przygody, aż do przepięknej „Ostatniej bitwy”, w której najsilniej chyba pobrzmiewa mit platońskiej jaskini.

  2. Polecam listy C.S.Lewisa – oraz zapiski jego rozmów z Tolkienem. Tam tłumaczy, czym (kim) Aslan jest. A jest on… narniowską wersją Jezusa. Nie tyle jego alegorią (Lewis nie cierpiał alegorii) ile odpowiedzią na pytanie – jaki byłby Jezus w świecie Narnii.
    Kroniki narnijskie mają w ogóle głębokie chrześcijańskie przesłanie, pisane w końcu w okresie gdy Lewis kształtował swoją wiarę.

  3. Przyznam, że w ogóle nie podzielam zachwytu @gacka nad „Ostatnią bitwą”. Przypadkiem tak się złożyło, że przeczytałem ją dopiero jako dorosły człowiek, po latach przerwy od pozostałych tomów serii. Być może dlatego dostrzegam „szwy” w konstrukcji tego tomu – zbudowanej na siłę narnijnej wersji chrześcijańskiego mitu apokalipsy, ale może dzięki temu zachowałem w pamięci baśniowy i nie-indoktrynerski, co najwyżej delikatnie perswazyjny, obraz wcześniejszych opowieści.

    Sam najbardziej cenię sobie „genezyjski” tom sagi – „Siostrzeńca Czarodzieja”, w którym tyle przechodzi się z jednego świata do drugiego, ale który tak naprawdę jest przede wszystkim opowieścią o wchodzeniu w świat dojrzałości, dorosłości, w którym dorośli (wuj), zamiast być opiekunami i przewodnikami, bywają podli, w którym objawia się siła kobiecości-seksualności (Jadis), czy konieczność bolesnych wyborów (czy można ukraść jabłko życia dla chorej matki).

    A co mi się podoba u Lewisa ogólnie? Apoteoza wolności. Jak w moim ulubionym wierszu Baczyńskiego „drzewa są wolne w rudych lasach” – Narnia jest krainą mówiących, a więc wolnych stworzeń, przy okazji człowiek też pełnej czuje się tu wolnym; każde zło, które spotyka mieszkańców Narni, w jakiś sposób wiąże się z próbą odebrania im głosu, dosłownie i w przenośni. Wolność to nie jest to, o czym ultrakatolicki pisarz chciałby pisać w pierwszej kolejności – wymyka się więc Lewis z tej szufladki, z czego osobiście bardzo się cieszę.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „wszytko to takie grafomańskie”

  6. „Pietrek pod poprzednim wpisem słusznie zauważył, że dorosły czytelnik znajdzie w Narni masę odwołań.”
    Wlasnie. Tu nasuwa mi sie pytanie: Czy znajomosc niuansow, historycznych uwarunkowan, krytycznych analiz literackich, muzycznych, plastycznych itd pomaga czy przeszkadza w odbiorze takiego czy innego dziela sztuki?
    Obrazow w muzeum (np symbolika i konstrukcja obrazow Breugela ktora wykracza daleko poza ilustracje idyllicznego zycia wiejskiego),
    utworow muzycznych na koncercie (np Ein musikalischer Spaß Mozarta gdzie Mozart wysmiewa sie nieudolnych konstrukcji muzycznych – ale trzeba znac kanony kompozycji epoki Mozarta) no oczywiscie PODtekstow literackich – nie tylko mowa o Narni, ale setkach innych ksiazek, ktore pisza o jednym, majac na mysli zupelnie co innego?

  7. Cykl Opowieści z Narnii też przeczytałam razem z moją 7-latką. Wszystkie książki, oprócz ostatniej. Miałam nieodparte wrażenie, że autorowi zabrakło na tą książkę pomysłu i nie nadaje się ona dla dziecka. A „Koń i jego chłopiec” uwielbiam 😉

  8. Pani Justyno! Pierwszy raz czytam pani blog. Znam te ksiazki, czytalam dzieciom swoim (juz sa dorosle) bardoz bardoz poelcam ksiazki J.Curwooda Szara Wilczyca, Bari syn Szarej Wilczycy, Wloczegi Polnocy, Lowcy wilkow, Lowcy zlota – piekne historie. Mnie czytanbo gdy bylam mala, potem sama czytalam bardzo duzo i takze swoje dzieci zarazilam ta pasja. Corka juz po studiach ile razy przyjedzie z Warszawy bo tam rpacuje czyta to co ja aktualnie cyztam i krotko recenzuje. Syn studiuje, niedawno rozsmakowal sie w cyztaniu bo wolal zawsze film i sport. Ciesze sie, ze ksiazki sa dla nas wazne i na pewno dzieic moich dzieci beda mialy takie same zdanie. pozdrawiam serdecznie.

  9. @gacek – bardzo dziękujemy za miłe słowa. Cała przyjemność z dorosłego czytania książek dla dzieci to właśnie to widzenie drugiego dna:)

    @Pantagruel – tak, rzeczywiście, to przesłanie jest mocno obecne. W tym wyborze Aslana przeciwko prawdzie pobrzmiewa też zdanie Dostojewskiego: gdybym miał wybierać między Chrystusem a prawdą, wybiorę Chrystusa.

    @seiendes – bardzo podoba mi się to odczytanie i apoteoza wolności. „Jak w moim ulubionym wierszu Baczyńskiego “drzewa są wolne w rudych lasach” – Narnia jest krainą mówiących, a więc wolnych stworzeń, przy okazji człowiek też pełnej czuje się tu wolnym”. Może to się wiązało jakoś z tym, że Lewis był protestantem?

    @Pietrek – dla mnie na tym polega frajda czytania, że znajdujemy w książkach nie tylko to, co tam jest, ale i to co sami do mnich dodajemy:)

    @Camparis – Do ostatniej jeszcze nie dotarliśmy. Słyszałam głosy, że ona rzeczywiście wydaje się nie dla dzieci.

    @Ewa – dziękujemy za wskazówki, sięgniemy! I pozdrawiamy

  10. Uwielbiam tę książkę !!! Mam identyczną i już wiele nocy opłakiwałam ją ponieważ sama chciałabym się znaleźć w Narnii, porozmawiać z Panem Tumnusem z bobrami, chciałabym zobaczyć na własne oczy Ker-Parawel przeżyć przygody, jakie Edmundowi Zuzannie Piotrowi i Łucji się przydarzyły zobaczyć te wszystkie zwierzęta mówiące, lecz najbardziej chciałabym przytulić się do grzywy Wielkiego Aslana, króla nad królami Narnii!!!!!!! I razem z nim uratować Narnię przed zagładą ze strony zła …
    wracając polecam te książke miłośnikom podróży przygód i miłośnikom Narnii. Mnie osobiście najbardziej podoba się część 1 ( LEW CZAROWNICA I STARA SZAFA ) część 2 ( KSIĄŻE kASPIAN ) i część siódma ( OSTATNIA BITWA ) I jeszcze raz gorąco polecam… pamiętajcie ZA NARNIĘ !! I ZA WIELKIEGO ASLANA !!!!