Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej

31.05.2011
wtorek

Pod wulkanem

31 maja 2011, wtorek,

http://www.tenpieknyswiat.pl/fotki/albums/20061231_rozne/wyprawa-do-wnetrza-ziemi-verne.jpg

Kiedy na Islandii znowu zaczął dymić wulkan,  my zeszliśmy do wnętrza Ziemi razem z Juliuszem Vernem. Cóż to jest za wspaniała książka! „Wyprawa do wnętrza Ziemi”  była jedną z moich ulubionych lektur dzieciństwa, ale  zapamiętałam z niej głównie  kapitalne ilustracje Daniela Mroza, które rozpoczynają każdy rozdział. Mróz co prawda zdradza zawczasu tajemnice – już okładka pozwala się domyślić, co Profesor Lindenbrock i jego siostrzeniec Aksel  znaleźli wewnątrz skorupy ziemskiej. W roku 1863 wyruszyli w głąb wulkanu Sneffels śladami szesnastowiecznego badacza Arne Saknussemma. Mróz jednocześnie pobudza wyobraźnię. Maciek był strasznie ciekawy,  co się zdarzy w rozdziale,  który zaczynał się czarną stroną. A Verne wspaniale buduje napięcie – w czasie wyprawy podróżnicy nieustannie ocierają się o śmierć . Właśnie w owym czarnym rozdziale,  kiedy to Aksel zagubił się w podziemnym korytarzu i zbił latarkę, Maciek zawołał zdesperowany – Odwagi,  Akselu!

A oto, co prof. Lindenbrock i Aksel napotkali w podziemnych jaskiniach:

:

Czytamy Verne’a przed zaśnięciem, Maciek buduje z kołdry jaskinię i stalaktyty z palców u rąk.  Rozmawiamy sobie o tym, gdzie zaczyna się u Verne’a fantazja, a gdzie kończy się wiedza. Maciek wie już na przykład więcej o dinozaurach niż dziewiętnastowieczni uczeni. Pod wpływem prof. Lindenbrocka przejrzał swoją kolekcję kamieni i wdał się w dyskusję z moją mamą, która o minerałach wie niemal wszystko. Ani przez chwilę nie nudzimy się nawet przy dłuższych fragmentach o budowie skał. Bo ta książka jest napisana z wielkim poczuciem humoru – choćby sylwetka porywczego  profesora, z nosem jak klinga, o którym złośliwcy mawiali, że jest namagnesowany i przyciąga opiłki. Roztargniony profesor w czasie podróży w obliczu rewolucyjnych odkryć zapominał, gdzie się znajduje i nagle tysiące mil pod ziemią rozpoczął wykład dla wyimaginowanych studentów: – Drodzy Państwo, proszę spojrzeć na te kości czaszki…. Nasi podróżnicy,  prawdziwi dżentelmeni, dopiero przy temperaturze  70 stopni Celsjusza zdjęli marynarki i kamizelki.

I nie wiem już,  kto z nas bardziej żałuje, że zbliżamy się do końca, ja czy Maciek?

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 24

Dodaj komentarz »
  1. Ojej! Julek Verne! Stary, poczciwy Julek Verne! A ja już myślałam, że o nim nikt nie pamięta! Bo nawet moja córa, która tonami łyka książki, jakoś się nie pali do znajomości z nim 🙁 Cieszę się, że są jeszcze takie Maćki! I pozdrawiam.

  2. A ja myslalem, sadzac po tytule, ze Maciek zakasal wszystkich – doslownie wszystkich – pierwszakow, licealistow, studentow i zabral sie za Malcolma Lowrego 😉 . No ale widac, troszke sie pomylilem. I troche mi ulzylo, bo ja to czytalem dopiero po trzydziestce – sasiad robil doktorat wlasnie z Lowrego i wciagnal mnie w to.
    U Vernego blizej do”pod wulkanem” jest w Dzieciach Kapitana Granta, w czasie ich wizyty w Nowej Zelandii.
    B! ja mam pamiec jak slon i pamietam – nie tylko przeboje, ale takie rzeczy jak 500 milionow begumy, Dom parowy, Zielony promien, Napowietrzna wioska itd. W swoim czasie na Saskiej Kepie na ulicy Francuskiej, byla wypozyczalnia Saska, ktora mial komplet Vernego w tlumaczeniach chyba sprzed pierwszej wojny swiatowej. Nic mi to nie przeszkadzalo, jezyk, rozsypujaca sie ksiazka,…przeczytalem absolutnie wszystko.
    Mieli tez komplet Edgara Rice’a Burroughsa – tez wszystko pozarlem. Na wszelki wypadek nie podaje tytulow.

  3. Ojej! Julek Verne! Stary, pocciwy Julek Verne! Oj… przeprasom… chyba po B. sie powtarzom… No ale kie o ponu Vernie Poni Justyna zbocyła, to jakosi mi tak samo sie zawołało 😀

    A na zol z powodu skońcenia „Wyprawy do wnętrza ziemi” moze najlepse by były „Dzieci kapitana Granta”? Bo tamok tyz jest przecie piknie roztargniony profesor. Abo „Piętnastoletni kapitan”? Tamok jest kuzyn Benedykt. Wprowdzie juz nie boce, cy profesor, ale z całom pewnościom tyz barzo pikny naukowiec 😀

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Wyprawa” to chyba najzręczniejsza literacko verne’owska pozycja, z którą miałem do czynienia. Ale niekoniecznie tę właśnie miarę trzeba tu stosować. „Tajemnicza Wyspa”, na przykład, to może być ciekawy początek edukacji, nazwijmy, survivalowej – co nie znaczy, że umiejętność praktycznego wykorzystania wiedzy o prostych prawach mechaniki, fizyki, chemii itp., a przede wszystkim – trzeźwego i zorganizowanego myślenia – nie przydaje się młodemu (i niemłodemu) chłopcu (i dziewczynce) w sytuacjach codziennych, nieekstremalnych. Uzupełnieniem mógłby być niesłusznie (no, może nie zawsze) obśmiany serial o McGyverze czy produkcje Beara Gryllsa.

  6. Ojej, że sie powtórzę.Verna czytałam całe dzieciństwo i wczesną młodość.
    Moja ulubiona to „Dwa lata wakacji”,i „Tajemnicza wyspa” ale ‚Wyprawę tez czytałam kilka razy.A teraz jestem fanką filmów i nie opuszczam żadnego jak tylko w naszej TV są do oglądania.Pozdrowienia dla Macka.

  7. I jeszcze koniecznie „Tajemniczą wyspę”!… Achchch, żadna, żadna, żadna w życiu mym ksiązka chyba nie była tak wspaniała!….. :)))
    (i dobra dla róznych „latków”)

  8. W dobie i duchu panujacego obecnie ogolnopolskiego patriotyzmu 😉 polecilbym tu jeszcze swoja ulubiona powiesc Erazma Majewskiego Profesor Przedpotopowicz.
    “ Napisana z wielkim rozmachem powieść „geologiczna” (1896), inspirowana zapewne Podróżą do środka Ziemi J. Verne’a” http://pl.shvoong.com/books/495559-profesor-przedpotopowicz/#

  9. Czytałam to samo wydanie! Rysunki cudo…

  10. Nad książkami Verne’a przesiedziałem całe dzieciństwo. „Wyprawa do wnętrza Ziemi” – wspaniała, mimo pomysłu z powrotem na powierzchnię na tratwie unoszonej przez słup wrzącej lawy 🙂 „Tajemnicza wyspa” – fascynująca, choć dzisiejsi ekolodzy pewnie dostaliby zawału, „Wokół Księżyca” czyli astronautyka artyleryjska, no i mój numer 1 – „20000 mil podmorskiej żeglugi” – jedyna chyba pozbawiona beztroskiego optymizmu, za to z niełatwym do rozwiązania dylematem moralnym. Aha, nikt tu jeszcze nie wspomniał o „Dwóch latach wakacji” czyli „Władcy much” w wersji XIX-wiecznej 🙂

    Przyłączam się do głosów zachwytu nad ilustracjami: te gęste kreskowania, ta fotograficzna dbałość o szczegóły zawsze będą mi się kojarzyć z powieściami Verne’a, jak rysunki J.M.Szancera z panem Kleksem, a S. Rozwadowskiego z Winnetou 🙂

  11. Przepraszam, o „Dwóch latach wakacji” jednak ktoś wspomniał. Nie zauważyłem.

  12. Do Pietrecka
    Oddając ponu Vernowi co ponovernowe, zgadzom sie, ze Profesor Przedpotopowicz tyz pikny. Ino… koniec tej ksiązki barzo, ale to barzo mnie rozcarowoł. Hauuuuuuuu 😀

  13. No coz Owcarecku, a moze koniec jest zawsze(?) zalosny.
    Tak jak sie zastanowic, to kraina wiecznej szczesliwosci jeszcze jakos nikomu nie wyszla – ani Panu Bogu, ani Wellsowi, ani Majewskiemu (pisza o tym na stronie ktora podalem), ani Vernemu i Goldingowi (facet z B), ani – nie wdajac sie w polityczne szczegoly – nikomu z wielkich tego swiata.

  14. Z wyzej wymienionyk – gotów jestem usprawiedliwić ino Pona Bócka. On w końcu był juz barzo stary, kie stwarzoł świat, więc to zabocył dobrze zrobić, tamto zabocył dobrze zrobić – no i wyseł mu świat taki, jaki wyseł 😀

    A z tym rozcarowaniem „Profesorem Przedpotopowiczem” sło mi o to, ze jo myślołek, ze on i jego przyjaciele naprowde napotkali te rózne trylobity, dinozaury i inksyk jaskiniowców. A tutok – okazało sie, ze to była ino tako zbiorowo halucynacja. Nie to co bohaterowie pona Verna – im nic sie nie zdawało! Syćko widzieli naprowde! Haj 😀

  15. A czy ktos zauwazyl, ze bohaterowie powiesci Verne’a to w 95% Anglicy? Mimo ze Julek byl Francuzem, mimo ze pisal w czasach kiedy animozje anglo-francuskie byly ciagle aktualne, to w swoich powiesciach oddal w pewien sposob czesc ‚Anglikowi-podroznikowi’. Tylko chyba w jednej ksiazce Verne’a bohatektorej akcja dzieje sie na Pacyfiku sa Francuzami

  16. Jeśli dobrze boce „Węża morskiego”, to tamok Francuzi byli barzo siumni, a Anglicy – to były głupie bufony. Mozliwe więc, ze to właśnie była najbardziej patriotycno powieść pona Verna 😀

  17. Ej, chyba nie aż 95%, w każdym razie w tych najpopularniejszych powieściach. Na tajemniczej wyspie wylądowali Amerykanie, do wnętrza Ziemi podróżowali Niemcy i Islandczyk, 2 lata wakacji spędzili Francuzi wspólnie z Anglikami (ale ci pierwsi jakby sympatyczniej ukazani), zaś kapitan Nemo podobno miał być Polakiem, tylko wydawca, który liczył na rosyjski rynek, wynegocjował z autorem bezpieczniejszego Hindusa.

  18. Zgadzam się z facetem z Bydgoszczy.
    Nie wiem, czy rzeczywiście tylu jest Anglików u Verne’a. W mojej ulubionej „Wyprawie…” to Niemcy i Islandczyk. W drugiej mojej ulubionej „20000 mil…” główny bohater, tajemniczy kapitan Nemo, jest Sipajem z Indii. ponoć pierwotnie miał być Polakiem, który mści się na Rosjanach za krzywdy swej ojczyzny… Po rozmowach z wydawcą zwyciężyła jednak idea niedrażnienia Rosjan (co, jak widać, ma długą tradycję w Europie) i kpt Nemo mści się na Anglikach.

  19. Facecicku. To brzmi logicnie, bo to by wyjaśniało, skąd wzięło sie to hyrne „Słoń a kwestia polska”: wcale nie od śpasu o wyprawie Anglika, Francuza i Polaka do Afryki, ino od pona Verne’a, ftóry fcioł, coby kapitan z „20000 mil podmorskiej zeglugi” pochodził z Polski, ba w końcu stanęło na tym, ze pochodził z kraju, ka zyjom słonie indyjskie 😀

  20. Moze nie calkiem a propos
    Przypadkowo dzisiaj w ksiegarni (w Toronto) natknalem sie na ostatnia powiesc Verne’a ktora wlasnie zostala przetlumaczona na angielski – o ktorej przedtem nie slyszalem “Sekret Wilhelma Storitza”. Rzut oka do Wikipedii – na polski zostala przetlumaczona dopiero w 1990 roku – pewnie dlatego jej nie znalem.

  21. Pare dni temu odwiedzilem znajomych po dluzszym okresie niewidzenia sie. Od lat mam, nieszkodliwy chyba, zwyczaj przegladania bibliotek domowych kiedy jestem gdzies z wizyta. Znalazlem pare ksiazek o ktorych chcialbym doniesc naszemu kolku. Przede wszystkim „Latarnia na koncu swiata” naszego Julka. Typowy thriller w stylu Crichtona – dzielny latarnik przeciwko szajce piratow na wyspie – no coz, jak tytul wskazuje – na koncu swiata – znikad pomocy. Typowy scenariusz na film; film istotnie byl z calkiem niezla obsada! Co prawda musiano zmienic akcje, bo w ksiazce nie ma nawet cienia panienki, no ale Hollywood ma swoje prawa. W ksiazce oprocz typowej dla Vernego dawki informacyjnej, jest spora ilosc wiadomosci na temat budowy statkow zaglowych (piraci remontuja statek).
    Inna, chyba zupelnie zapomnina, ksiazka ktora napredce polknalem byla „Orlica” Ossendowskiego (wydania 1925). Coz to za postac ten Antoni Ferdynand! Sporo ksiazek jest dostepnych na internecie na przyklad w http://chomikuj.pl/Default.aspx A ksiazka? Dla mnie byla ciekawa, ale czy wspolczesna mlodziez to strawi? Nie wiem jak poszlaby jego koronna powiesc „Zwierzęta, ludzie, bogowie” (Przez kraj ludzi, bogów i zwierząt).
    Ostatnia przrzucona ksiazka byl „Poszukiwacz zlota” M. Smolarskiego. Nie slyszalem ani o nim, ani o ponoc glosnym sporze miedzy nim i Huxleyem, o jego dylogie i Huxleyowski Nowy, Wspanialy Swiat. Trzeba to przeczytac!

  22. A propos cienia panienki.

    Tym XIX-wiecznym pisarzom ani się śniło o parytetach. Większość dzieł pana Verne – i tu bym się chyba pokusił o te 95% 🙂 – jest samymi facetami obsadzona. Pisał głównie dla chłopaków. Dziewczynki miały swoją literaturę i swoje bohaterki (chociaż Karolem Mayem to się moja siostra na równi ze mną zaczytywała, ale to jednak było już w XX wieku).

    A wracając do naszego wulkanu. Jak przez mgłę pamiętam – bo dziecięciem wtedy byłem – że oglądałem filmową adaptację „Wyprawy do wnętrza Ziemi”, na oko z lat 50 i zdaje mi się, że i tu reżyser dodał podróżnikom urodziwą towarzyszkę. Nie jestem entuzjastą takiego poprawiania oryginału, ale Hollywood … itd.

  23. Pani Justyno
    Gratuluję artykułu „Hemingway w czyśćcu” w dzisiejszej Polityce. Z zainteresowaniem przeczytałem. Dzięki
    Pozdrawiam

  24. Na wakacje w tym roku – po Waszych poleceniach- bierzemy „Dwa lata wakacji” i „Tajemniczą Wyspę”:)
    @Pietrek – w tym roku wyszła w Polsce ta nieznana, strasznie gruba powieść Verne’a, ale chyba wolimy klasykę:)

  25. @Kartka – bardzo dziękuję:)