Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej

15.12.2013
niedziela

Jakim jesteś czytelnikiem?

15 grudnia 2013, niedziela,

Różne są skrzywienia, manie i natręctwa czytelników, ja na przykład zbieram cytaty. Znam takich, którzy kolekcjonują cytaty jedzeniowe, alkoholowe – mnie w oko wpadają zawsze fragmenty o czytelniku i o czytaniu. Z nich w dużej mierze ułożyłam moją książkę „O czytaniu, czyli resztę dopisz sam”. Rok minął i nazbierało mi się sporo nowych cytacików, które aż się proszą, żeby je zapisać. Ot, choćby różne typy czytelników.

Po pierwsze czytelniczka nienasycona, wręcz bulimiczna, czyli Susan Sontag. Już w pierwszym tomie „Dzienników” dał znać o sobie jej szalony głód – jako 15-latka sporządzała długie listy lektur do przeczytania. W drugim tomie mówi wprost: „Tracę panowanie nad czytaniem. Jestem uzależniona – muszę iść na odwyk. Czytaniem zastępuję pisanie”. Jej żarłoczność na idee, na ludzi, na życie przekłada się na czytanie: „Kiedy czytam, zawsze mam wrażenie jakbym jadła. Natomiast potrzeba czytania jest jak nieznośny wilczy głód”. Ten głód chyba nigdy jej opuszczał i nigdy nie był zaspokojony do końca. Intensywność przygód intelektualnych przyćmiewa czasem przygody cielesne. Skarży się w pewnym momencie, że chciałaby móc się kochać z taką łatwością i z takim zapamiętaniem, jak pisze i czyta. Ta jej zachłanność i żarliwość jest imponująca.

Czytelnik niemodny. Jeden z największych ekscentryków literatury, czyli Robert Walser, w wydanych w tym roku „Mikrogramach” zapisuje rzeczy najbardziej nieistotne i marginalne. Jego surrealistyczne opowiastki układają się w historie rozmaitych niepowodzeń. Tak samo, jak zwraca uwagę na ludzi, którym się nie udaje (pisze też o swoich klęskach), tak samo przyciągali go autorzy książek, którzy nie odnieśli sukcesu. „Odmówiłem dziś lektury pewnej książki, która zyskała szalone powodzenie i z racji tej okoliczności towarzyszącej pozostawiła mnie zupełnie obojętnym, budząc we mnie raczej potrzebę przeczytania dzieła autora, któremu całkiem brak powodzenia. Z książkami i z ludźmi jest podobnie, z powodzeń wyrastają niepowodzenia, a z niepowodzeń kiełkują albo dojrzewają powodzenia”. Książki, które nie mają powodzenia, łatwej przegapić, ale znam wielu czytelników, którzy czytają w swoim rytmie, nie gonią za nowościami (nie da się nadążyć) i wręcz z zasady nie czytają najgłośniejszych książek. I chyba najlepiej na tym wychodzą.

Czytelnik wątpiący. W ramach czytania rzeczy nieaktualnych sięgnęłam po debiut Myśliwskiego „Nagi sad”. To jedna z krótszych i moja ulubiona jego książka. Opowiada między innymi o wchodzeniu w świat literatury i o czytaniu. I to czytanie jest doświadczeniem dwuznacznym, nie pomaga w życiu. Bohater wcale książek nie kocha, czasem ich nienawidzi i ma wrażenie, że przynoszą ciemną wiedzę. „Niektórzy mówią o książkach jako o zaczarowanym świecie, o tym, ile zawdzięczają książkom w swoim życiu (…), ale ja tam mozoliłem się nad niemi dzień w dzień, świątek, piątek, i niczego dobrego nie zaznałem prócz zwątpień. (…) Skąd mogłem wiedzieć, że książki nie są martwe, lecz jak stworzenia przewrotne, podstępne, nieżyczliwe, bo gdy nie mogą strachem zmóc, wtedy cię kuszą, obiecują więcej, niż mogą, niby otuchę ci dodają, a zwodzą, wciągają w tę swoją mądrość jasną, przestronną, jak pańskie pokoje, lecz kiedy dobrze się rozejrzysz, widzisz, żeś w zwątpienia spętany”.

Każdego z tych czytelników przeraziłby (tak jak bohatera „Nagiego sadu”) widok księgozbioru, który wyglądał na nigdy nie czytany: „Darmo byś szukał choć jednego grzbietu wystającego przed inne, jakiegokolwiek nieładu świadczącego, że ktoś je kiedyś czytał, choćby w odległych czasach, i może nie tak ogrom ich przygnębiał, jak właśnie ten porządek. To na skutek tego nienaruszanego nigdy porządku tak się te książki postarzały, zmurszały, że przestały być książkami, a stały się samym porządkiem, nienaruszalnością, odwieczem”. To już lepszy bałagan, w którym nic nie można znaleźć…

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Wesołych Świąt.
    Ja zbieram motta umieszczane w książkach przez ich autorów.A co do „głodu czytania”jestem właśnie taka jak Susan Sontag.Bez przeczytania choć jednej kartki dziennie chodzę jak narkoman na głodzie.Czytam wszystko i im więcej czytam tym więcej chcę czytać.
    P.s Cieszę się, że wróciłam Pani do pisania na blogu.
    Pozdrowienia Krysia

  2. Potwierdzam, że „Nowy sad” jest książka nieaktualną – cokolwiek słowo „nieaktualny” miałoby oznaczać.
    Twierdzenie swoje popieram sporą dozą empirii. Książkę Wiesława Myśliwskiego „Nagi sad” nabyłem za 1 złotówkę w ramach wycofywania niechodliwych tytułów z Publicznej Biblioteki.

  3. O ludzie trzymajcie mnie w dziesięciu, ale się zdenerwowałem!!! Oczywiście sad jest nie nowy, ale nagi i książka którą się tak chwaliłem nosi tytuł „Nagi sad”.
    Mam nadzieję, ze następnym razem będzie lepiej.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Ja czytam tylko pornosy.

  6. Witam serdecznie,
    bardzo ucieszyłam się z Pani powrotu i będę niezmiernie wdzięczna, za każdą recenzję o, godnych przeczytania, książkach dla młodzieży, niekoniecznie nowościach wydawniczych. Pozdrawiam

  7. Bardzo dziękuję. Maciek szykuje już wpis o serii Andrzeja Maleszki 🙂