Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej

10.03.2014
poniedziałek

Charles Simic z Nagrodą im. Herberta

10 marca 2014, poniedziałek,

Laureatem drugiej edycji Międzynarodowej Nagrody im. Zbigniewa Herberta (statuetka i 50 tys. dolarów) został Charles Simic, amerykański poeta o serbskich korzeniach. I to jest bardzo dobra wiadomość. Simic może kojarzyć się przede wszystkim ze świetnymi esejami o polskiej poezji. I rzeczywiście mało kto zrobił w ostatnich latach dla naszej poezji tyle co Simic. Jeśli pojawia się w „New York Review of Books” albo w „New Yorkerze” esej o Różewiczu, Herbercie czy Szymborskiej – wiadomo, że napisał go Simic, znawca i entuzjasta. Opatrzył też wstępem świetny wybór nowych przekładów Herberta dokonanych przez Alissę Valles.
A my po polsku mamy jeden jedyny zbiorek Simica „Madonna ze szpicbródką” z 1992 roku w przekładach Stanisława Barańczaka. A przecież wydał killkadzisiąt książek. Aż prosi się, żeby ktoś znowu, po Barańczaku, zmierzył się z jego twórczością. Dwa lata temu  w „Tygodniku Powszechnym” rozmawiał z poetą Grzegorz Jankowicz. Simic opowiadał, jak doszedł do charakterystycznej dla siebie formy bezosobowej wierszach. Okazuje się, że był zmęczony ciągłym mówieniem przez poetów – zrobiłem to czy tamto. W wierszu „Charles Simic” traktuje siebie samego jak formę gramatyczną:

Charles Simic jest zdaniem.
Zdanie ma początek i koniec.

Jest zdaniem pojedynczym czy złożonym?
To zależy od pogody,
To zależy od gwiazd nad głową.

Co jest podmiotem zdania?
Podmiotem jest wasz ukochany Charles Simic.

Ile w tym zdaniu orzeczeń?
Je, śpi, spółkuje – to niektóre z nich.

Co jest dopełnieniem zdania?
Dopełnienia, moje dziatki,
Jeszcze nie widać.

A kto pisze to niezgrabne zdanie?
Szantażysta, zakochana dziewczyna,
Petent szukający posady.

Czy postawią na końcu kropkę czy pytajnik?
Postawią wykrzyknik i zostawią kleks.

(przeł. Stanisław Barańczak)

Najbardziej ujmujący w jego myśleniu o poezji jest dystans i nieufność wobec wielkich słów i patosu. „Lubię te wiersze, które z podejrzliwością odnoszą się do poetyckich uczuć i podniosłej retoryki. Rozmyślnie je lekceważą. Gdy czytelnik spodziewa się papierowych kwiatów i sztucznych owoców, daję mu talerz kiełbasek i pikli”. Widać to choćby w wierszu „Wielkie ułomności”:

Każdy z nas ma tylko jedną nogę.
Tak trudno wybrać się dokądś,
Tak trudno wspiąć się po schodach,
Gdy się nie ma nawet laski albo kuli.

I tylko jedno ramię. Niemożliwe wygibasy
Przy byle próbie objęcia ukochanej osoby,
Ukrojenia chleba na stole,
Wciągnięcia w pośpiechu płaszcza.

Powinienem też wspomnieć, że jesteśmy prawie ślepi
I nie dosłyszymy, na oba uszy.
Niebezpiecznie jest wręcz stanąć na ulicy
Wśród tych zgromadzonych kalek i upośledzonych.

Mając w pamięci tylko parę kroków,
Dajemy się potulnie zwodzić na manowce
W nie kończącym się zmierzchu –
Każdy jak pies-przewodnik, który przejął ślepotę od pana.

Wszędzie wokół ogromny bezruch,
Drzewa niezmiennie gołe,
Krople deszczu wstrzymujące się w pół drogi,
Tak bliskie ziemi, lecz dające za wygraną.

(przeł. Stanisław Barańczak)

W rozmowie z Jankowiczem mówił, że uwielbia „mieszankę tragizmu i komizmu – nie tylko w poezji, ale także w każdej opowieści, albowiem z ich zderzenia powstaje obraz ludzkiej kondycji. Wciąż słyszymy o ludziach, którym wydaje się, że wiersz wywołujący śmiech należy do pośledniejszego sortu. Myślą – jakże niesłusznie! – że aby być poważnym i roztropnym, trzeba unikać śmiechu jak największego zła”. Kiedy prześledzimy wpisy poety na jego blogu w NYRB, okaże się, że ta mieszanka humoru, autoironii i dystansu towarzyszy mu stale. Znajdziemy na przykład zabawny wpis o tym, dlaczego nadal pisze wiersze, skoro nie chodzi o imponowanie dziewczynom albo o książkach czytanych w toalecie. A lekkością jego wiersza zachwycił się nawet poeta John Ashbery. Tutaj czyta „The Lunatic” Simica. Warto posłuchać:

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Zgadzam się z autorką: wierszami Simica powinien zająć się inny tłumacz. Wyczuwam bardzo ciekawą poezję, ale tłumaczenie Barańczaka sprawia wrażenie nieporadnego. Bywa piękny zwyczaj wydawania poezji w wersji oryginalnej i tłumaczonej. Sądzę, że to powinien być kanon.

  2. @freewoman

    przeczytaj uwaznie tekst Gospodyni, ktora nie pisze nic o „nieporadnosci” Stanislawa Baranczaka. Zreszta takiej „nieporadnosci” jak pana Stanislawa Baranczaka zycze wielu
    translatorom poezji angielskiej w Kraju.

    PS na ten temat moglby wiecej powiedziec pan Adam Szostkiewicz, rownie dobry tlumacz lit. angloamerykanskiej, znany mi z porzadnych przekladow m.in. Jeffersa, Mertona, Melville czy Snydera.

  3. Witam
    Nie bardzo pasuje jako komentarz do wpisu, ale nie mogę znaleźć Pani adresu email. Czy ma Pani może na sprzedaż „Listy od św Mikołaja” JRR Tolkiena?
    Pozdrawiam

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. @Watazka – niestety nie mam, sama tę książkę pożyczyłam 🙂

    @freewoman i @ozzy – Zgadzam się z freewoman, że Simica ktoś powinien teraz przełożyć na nowo. W dodatku znamy bardzo małą część jego twórczości poetyckiej. Barańczak nie zawsze jest genialnym tłumaczem. Jego przekłady były wielokrotnie przedmiotem krytycznych analiz choćby w „Literaturze na Świecie”. Przekład poematu „One Art” Elisabeth Bishop poeta i tłumacz Andrzej Sosnowski nazwał „mało kongenialnym”. Oczywiście, wspaniałe jest to, że Barańczak zaszczepił nam w tak szerokim wymiarze poezję amerykańską i angielską, ale wielu poetów po nim tłumaczyli kolejni tłumacze – choćby Larkina czy Bishop. I dlatego aż się prosi, żeby ktoś nam teraz przyswoił Simica, zwłaszcza, że dostał Nagrodę 🙂

  6. Pani Justyno,

    osobiscie wolalbym przeklad Simica w wykonaniu Piotra Sommera, ktorego sobie cenie za przyblizenie polskim czytelnikom mojego ulubienca Charlesa Reznikoffa, ktorego poezje poznalem za sprawa mego amer. przyjaciela Michaela H. (chyba jeden z lepszych znawcow amer. modernistow, np. Oppena, Rakosi, Williamsa, Zukosky´ego)-
    Oczywiscie sa panowie Sosnowski, Zadura, Jarniewicz i inni wspaniali translatorzy poezji anglo-amer.

    PS polecam stronice http://www.poetryfoundation.org

  7. Reznikoff wspaniały i Berryman, i Ashbery, i inni poeci amerykańscy z fundamentalnej antologii przekładów Piotra Sommera „O krok od nich”. Ale Simica tam niestety nie ma 🙂