Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej

30.03.2014
niedziela

Cichosza i nie ma Miłosza

30 marca 2014, niedziela,

Kłótni około literackich ostatnio nie brakuje. Ale najciekawsza jest ta, którą wywołał tekst Andrzeja Franaszka, bo chodzi tu wreszcie o samą literaturę, a nawet o poezję, a nie o pieniądze czy stosunek do polskości.

Otóż Andrzej Franaszek rozwinął myśl nienową, którą już kilka lat temu wyśpiewał Grzegorz Turnau w słynnej piosence o tym, że nie ma Mickiewicza i nie ma Miłosza: „Tu cichosza, tam cicho, szaro, brudno i zima”. W tekście Franaszka „szaro, brudno i zima” zapanowały w poezji za sprawą okropnych ironistów. To oni sprawili, że poezja się wyjałowiła i już nie wzrusza. „Czy na dnie naszych dusz nie krwawi otwarta rana miłości, potrzeby bycia nią otulonym, jak ramionami matki w zapomnianym dzieciństwie?”. Krwawi serce i łzy wzbierają, ale raczej za sprawą tonu patetyczno-łzawego, który dominuje w tekście Franaszka.

Krytyk zarzuca poezji współczesnej, że nie spełnia swoich powinności, czyli nie buduje wspólnoty ani nie zajmuje się człowiekiem. Zamiast tego zamienia się w puste gry słowne. Nie cała poezja jest taka, bo mamy oto według Franaszka dobrą (bo za gardło chwytającą), prostą i szczerą (najlepiej coś o wsi) poezję, którą przeciwstawia tej złej, lingwistycznej i ironicznej. Niemal każde twierdzenie krytyka budzi wątpliwości albo jest uproszczeniem. Szczerość w poezji? Im więcej szczerości i dobrych intencji, tym gorsza sztuka, to wiadomo już od Wilde’a. A co do zadań i powinności poezji, to warto przypomnieć, że funkcjonowanie literatury w Polsce bardzo się zmieniło przez ostatnie 20 lat: jej rola się zmarginalizowała, poezja nie jest językiem wspólnym, poeta nie jest wieszczem, nie mówi o wszystkich i do wszystkich.

Jak wiadomo, bardzo rzadko trafia się dobry wiersz o tragicznych zdarzeniach. Możemy za to znaleźć mnóstwo bardzo słabych wierszy okolicznościowych. Ostatnio jednak powstał wiersz, w którym wiele osób odnajdzie swoje lęki i bezradność. Myślę o „Hotelu Ukraina” Bohdana Zadury. Ten wiersz jednak jest tak mocny, bo nie ma w nim patosu, a za to opiera się na ironicznym koncepcie przemieszania absurdalnej logiki snu i przekazu telewizjyjnego. A z drugiej strony jest powtórzeniem najbardziej podstawowego gestu poety, który wymawia imiona, żeby je ocalić. Jednak wedle klasyfikacji krytyka Zadura należy do frakcji językowej i prześmiewczej.

Poezja polska zabrnęła w ślepą uliczkę za sprawą przemożnego wpływu poetyki m.in. Andrzeja Sosnowskiego, wywodzi dalej Franaszek. Jeśli jednak mówimy o płaczu i poezji, najpiękniej pisał o tym właśnie Sosnowski w wydanych niedawno „Starych śpiewkach”. Poeta przypomina tam też kilka podstawowych spraw związanych z poezją. Choćby to, że wiersz nie powinien znaczyć, tylko powinien po prostu być: „Malarz Degas, od tancerek, skarżył się Mallarmemu, że ma tyle świetnych idei, pomysłów, odczuć i wrażeń, ale kiedy próbuje napisać wiersz, nic z tego nie wychodzi. Mallarme powiedział: Ależ drogi Degas, wierszy nie robi się z idei, pomysłów, odczuć i wrażeń. Wiersze robi się ze słów. I dlatego zawsze chodzi o coś w rodzaju: patrzcie, jak te słowa chodzą, patrzcie. Żałujcie, że tego nie widzicie, żałujcie”.

To wszystko zdarza się w wierszach wielu współczesnych poetek i poetów. Pokazała to świetnie w swojej polemice z Franaszkiem Julia Fiedorczuk. Tekst rozczarowanego krytyka, który oskarża poezję, że nie spełnia jego oczekiwań, wzbudza duże emocje też dlatego, że potwierdza rozpowszechnione przekonanie, że nowej poezji nie warto czytać, bo jest niezrozumiała. Czyżby? Dla porównania piękny i zachęcający tekst Adama Wiedemanna o debiutanckim tomie Kamila Brewińskiego.

Tak właśnie, chce się powtórzyć za Sosnowskim (który przypomina Białoszewskiego), patrzcie, jak te słowa chodzą u Miłobędzkiej, u Sommera, u Bargielskiej, u Klickiej, u Mueller, u Dyckiego, u Świetlickiego, u Biedrzyckiego, u Foksa i u ……. (tu każdy może wpisać nazwisko). Żałujcie, jeśli tego nie widzicie, żałujcie.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 6

Dodaj komentarz »
  1. Pije z malego zrodla,
    moje pragnienie jest wieksze niz ocean.
    Adam Zagajewski

    Kiedys tlumaczka polskiej poezji, Amerykanka Clare Cavanagh oswiadczyla, ze w USA nikt obecnie nie czyta poezji oprocz samych poetow. Czeslaw Milosz dodal na to, ze nawet wiecej jest osob piszacych niz czytajacych.
    Czesto traktuje sie poezje koniunkturalnie a czasami nawet pogardliwie. O tej relacji do poezji, tak jak do wielu innych wartosci, decyduje glupota, obluda i pycha obywateli. Brak krytycyzmu i rzeczowosci. Malo kto czyta poezje szerzej i dokladniej, czyli ze zrozumieniem.

  2. CZŁEKO-kształtni

    Chcesz prawdy ?
    szukaj jej we mgle
    bo prawda się już gazet boi
    a jeśli znaleźć chcesz człowieka
    to także szukaj go we mgle
    bo w nowej Polsce znajdziesz „człeka”
    „człek” to jest zwierzę polityczne
    od których teraz aż się roi
    w karierze szybki
    sprytny łeb
    wyrósł w podziwie dla idoli
    obłudny cwaniak
    lecz swój chłop
    niby polityk
    zręczny gracz
    „człek” to jest symbol naszych lat
    ni pies ni wydra
    tylko „człek”
    internetowy tak jak wiek
    tułów bez twarzy
    lecz z uśmiechem
    frazesów w gębie pełen wór
    mądrości nie przybywa z wiekiem
    bo frazes wbił się w rozum ćwiekiem
    i już zagwoździł łeb na pół
    już się nie wyrwiesz mu z tych łap
    które ci „człek” zgotował w kraju
    gdzie życie tylko w ciągu dnia
    po zmroku to jest kraj wandali
    człowiek tam chowa się w mieszkaniu
    ze strachu przed atakiem „człeka”
    w telewizji „człek” do „człeka”
    gada tak wartko
    jak ściek ścieka
    a człowiek znów cierpliwie czeka
    na pojawienie się człowieka
    bo „człek”
    bohater skołtuniony
    jak całe jego pokolenie
    …miało być ludzkie
    solidarne
    …zostało tylko człekokształtne
    obłudne
    durne
    i sprzedajne
    głupio łapczywe
    w gębie „anty”
    bo za czym jest
    to samo nie wie
    to człekokształtne nowe plemię
    a człowiek w domu ciągle czeka
    na pojawienie się człowieka
    tak jak czekali na Godota
    a otrzymali wór gadżetów
    taki to zrobił nam interes
    „człek” co na czele innych „człeków”
    „człek” się wygłupia
    nie pamięta
    żadnego z licznych postulatów
    przybiera ciągle nowe szaty
    i modli się
    i składa kwiaty
    kabotyn w liturgicznej gali
    to nic
    że licznych oszukali
    że sami brali
    nas sprzedali
    spychając braci w szarą strefę
    prywatyzując
    szmal zgarniali
    stworzyli „człeków”
    co wydali
    kraj
    w ręce sobie bliskich „człeków”
    patrz na ich twarze na okładkach
    tych tygodników kolorowych
    na ich dekalog podmieniony
    gdzie sprzedaż Polski
    za ich zgodą
    …z błogosławieństwem prymasowskim
    zaklepał sejm kolaborantów
    solidarności z bezczelnością
    w poselskich ławkach
    tyłki grzali
    posłowie
    którzy wciąż tajali
    z ćwierćwiecznych mrozów stalinowskich
    i pajacując
    wciąż gdakali
    jak te kurczaki nad przeszłością
    …a nowym i bezwzględnym panom
    kurczaki z różna już podano
    z ręki kelnerów postwolności

    chcesz prawdy ?
    szukaj jej we mgle
    bo kraj ten skona w łapach „człeka”
    bo chciwość i gadżetów garść
    zmieniły wolność w kiepski żart
    a postulaty
    co spisano
    tam w gdańskiej stoczni
    i rozdano
    możesz przekazać potomności
    bo tylko papier ten zostanie
    i wieczny wstyd Solidarności

  3. Ja też coraz rzadziej sięgam po tomiki z poezją, ponieważ w wielu wierszach, ż którymi się teraz spotkam brak jest poi prostu tej poezji, ale jakby mi ktoś powiedział, że poezja zniknęła, to bym się chyba załamał. Dla mnie poezja jest do tego stopnia królową sztuk, że ani malarstwo, ani muzyka bez poezji nie miały by raczej racji bytu. To trochę jak jak z powietrzem, którego brak można rozpoznać tylko właśnie przez jego brak.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Brawo! zgadzam się całkowicie. Ładne i okrągłe metafory to nie wszystko.

  6. Skoro mowa o Miłoszu, to czy nie przepowiedział takiej przyszłości, również poezji, w swojej „Ziemi Urlo” ? Chyba wytłumaczył dlaczego obecnie jest jak jest.

  7. Zgadzam się z większością tez stawianych przez Franaszka (chociaż nie mogę przystać na fragmenty dotyczące np. ironii czy roli przypisywanej przyrodzie). Sama, mimo ciągłego kontaktu z literaturą, odchodzę od współczesnej poezji bo usilne próby zastąpienia w niej wrażliwości i emocji językiem intelektualnym najczęściej się nie sprawdzają. Taka poezja mnie osobiście nie pobudza w żaden sposób, a trochę tęsknie do czegoś co złapie mnie za gardło. Część (niestety przeważająca) to teksty zimne i wydestylowane, a nagromadzone w nich słownictwo naukowe coraz częściej razi i w wielu przypadkach jest pójściem na łatwiznę. Czytam tyle książek naukowych czy krytycznoliterackich, że przenoszenie takiego para-naukowego języka do wierszy nie wydaje mi się niczym ożywczym ani nowym.
    Jednak pomiędzy poezją sielnankową i pełną wzruszeń a tą czysto intelektualną istnieje wielość stylistyk i sposobów pisania, dlatego powinniśmy chyba częściej skupiać się na tym, co pomiędzy tymi dwoma biegunami. Niestety to właśnie ten środek jest pomijany.