Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej

10.07.2014
czwartek

Podróże literackie

10 lipca 2014, czwartek,

Literacka turystyka jest częścią wielkiego przemysłu turystycznego. Ale o ile przyjemniej samodzielnie ruszyć szlakiem swojego ulubionego pisarza, albo wręcz przypadkiem odnaleźć literackie ślady. Tak było ze mną. Nie wiedziałam, że zaczynamy podróż literacką, kiedy ruszyliśmy na południe Stanów. Nie mieliśmy sprecyzowanych planów i opracowanej trasy. Zatrzymaliśmy się w Richmond, w którym oprócz targu niewolników przewodnik wskazywał też muzeum Edgara Allana Poego.

W upalne popołudnie zajechaliśmy pod stary dom z krukiem i fontanną. To nie był dom pisarza, ale muzeum zbudowane z cegieł pozostałych po spalonej redakcji „Southern Literary Messenger”, której Poe był głównym filarem. Trafił do niej jako młody chłopak – wykształcony, zdolny i bez grosza, za to z długami. Pisał więc wszystko od recenzji po opowiadania, dzięki niemu pismo stało się popularne. Publiczność czekała na kolejne opowiadania grozy, więc właściciel zmuszał go do tworzenia następnych w szybkim tempie. W muzeum znalazło się nawet jego krzesło redakcyjne z uciętym oparciem, żeby się nie garbił i nie usypiał. Dzięki tym opowiadaniom stał się sławny, ale czuł się przede wszystkim poetą i do wierszy przywiązywał największą wagę.

Na portretach wygląda jak uosobienie melancholii, ale we wspomnieniu kolegi z uniwersytetu pojawia się jak jako wesoły kompan i sportsmen – był mistrzem w skokach wzwyż i w pływaniu. Tę podwójność jego natury opisuje zafascynowany nim Baudelaire: „Całość jego osobowości wydaje nam się czymś mrocznym i pełnym blasku jednocześnie”. Był piękny i elegancki – w gablocie leży też jego pończocha biała, jedwabna razem z białą kamizelką, bo kiedy już miał pieniądze, dbał o wygląd. No i pił. „Dowiedziałem się, że nie pił ze smakiem, ale po barbarzyńsku, pospiesznie, z prawdziwie amerykańską oszczędnością czasu, jakby dokonywał zabójstwa, jakby musiał c o ś zabić, a worm that would not die” (Robak, który nie chce umrzeć). Podobno niewiele alkoholu mu wystarczyło, żeby wpaść w delirium. Może w ogóle miał uczulenie na alkohol. Dość, że w trakcie jednej z podróży znaleziono go w Baltimore na ulicy nieprzytomnego, i umarł nierozpoznany w szpitalu, w wielu 37 lat.

Z Richmond ruszyliśmy dalej na południe, gorące, sielskie, piękne, ale za mną chodziły opowiadania Poego i wiersz „Kruk”. Była też i prawdziwa groza, kiedy wpadliśmy w mleczną mgłę w Apallachach i krajobraz nagle zaczął przypominać scenerię z jego opowiadania. Baudelaire: „Edgar Poe porusza z lubością swoimi figurami na tle fioletowym i zielonkawym, pośród fosforescencji zgnilizny i zapachu burzy”. Baudelaire, pisząc o Poem, mówi też o sobie, o swoim umiłowaniu piękna, kunsztownej formy, o niedopasowaniu do społeczeństwa i o ciemnej wiedzy, której to społeczeństwo nie chce przyjąć. Poe pisał przecież o wrodzonej przewrotności człowieka. Dzięki Poemu Południe odsłoniło nam drugi wymiar – w tym pięknie, w tej gorącej duchocie mogą się rodzić zbrodnie – na tym polega cały nurt literacki, zwany południowym gotykiem (odwoływał się do niego Faulkner, który mieszkał w najbardziej sielskiej okolicy). Znowu przez przypadek zakończyliśmy podróż w Baltimore, przy grobie Poego.

„…Martwą ciszę wiercąc wzrokiem, nie ruszyłem się ni krokiem,
Tylko drżałem, śniąc na jawie sny, o jakich nie śnił nikt.
Ciemność była niewzruszona, Cisza była niezgłębiona.
Tylko ciszy szept – Lenora! – zjawił się i zaraz znikł.
To mój własny szept – Lenora! – echo oddawało mi.
Echo. Ciemno. Nocne mgły…”

(fragment „Kruka”, przeł. Jolanta Kozak)zdjęciezdjęcie 3W czasie podróży w jednym z sieciowych hoteli okazało się, że na każdym piętrze stoi półka z książkami, na której goście mogą zostawiać przeczytane książki. Były niezłe rzeczy: Stendhal i antologia nowego dramatu amerykańskiego. Bardzo dobry zwyczaj, wart rozpowszechniania.

A czy Państwo podróżujecie czasem śladem jakiegoś pisarza?zdjęcie 2

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 7

Dodaj komentarz »
  1. W kontekście polskim polityka urzędowego upamiętniania przystanków życiowych pisarzy i innych zasłużonych osób bywa czasem zabawna – np. miasto Toruń wmurowało dumnie tablicę na Domu Studenckim nr 1 dla przypomnienia, że mieszkał w nim podczas studiów sam Zbigniew Herbert. Zabrakło dwóch kluczowych słów – „na waleta”, co czyni całą historię niepełną i w jakiś sposób zakłamaną.

    Z kolei władze pobliskiego powiatu lipnowskiego z dumą odkryły, że na ich terenie pod piękną 200-letnią sosną przy drodze Toruń-Warszawa zwykł łapać stopa sam Edward Stachura (wypisz, wymaluj „pod tą gruszką spał Kościuszko…”). Wizerunek poetyckiej sosny trafił do logotypu powiatu, ale pierwowzór nie przeżył prac melioracyjnych przy drodze 🙁

  2. Takie właśnie spontaniczne podróże literackie kontynuuję już 6. rok:) Zapraszam na http://mojepodrozeliterackie.blogspot.com/

  3. Kilkudziesięciu pisarzy polskich, czeskich, słowackich i szkockich będzie można w najbliższym czasie posłuchać w czasie 13. Miesiąca Spotkań Autorskich we Wrocławiu (a równolegle w Brnie, Koszycach i Ostrawie) – od 4 lipca do 3 sierpnia. Będą tam m.in: Graham Masterton, Doug Johnstone, Gerda Stevenson, Olga Tokarczuk, Grażyna Plebanek, Agata Tuszyńska, Małgorzata Rejmer, Paulina Wilk, Krzysztof Varga, Jacek Dehnel, Ziemowit Szczerek, Wojciech Tochmann.
    http://www.msa.wroclaw.pl

    Skorzystam z tej okazji i polecam ją innym miłośnikom literatury, tym bardziej że wrocławski klimat sprzyja wszelkiej sztuce. Przy okazji można odbyć podróż śladami Marka Krajewskiego lub Eberharda Mocka.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. To ja też dorzucę kilka swoich podróży. Nie zawsze prowadziły wprost do konkretnego miejsca związanego z danym pisarzem, ale zawsze były to podróże literackie:
    * Camilo Jose Cela: http://szkicehiszpanskimpiorkiem.blogspot.com/2010/12/w-cieniu-figowca-debajo-de-una-higuera.html
    * Fernando Pessoa: http://szkicehiszpanskimpiorkiem.blogspot.com/2011/01/saudade-lizbonskich-ulic.html
    * Federico Garcia Lorca: http://szkicehiszpanskimpiorkiem.blogspot.com/2011/07/federico-garcia-lorca-najwiekszy.html
    * bohaterowie literaccy Sewilli: http://szkicehiszpanskimpiorkiem.blogspot.com/2010/12/sevilla-uznana-za-miasto-rozkoszy.html
    * Giovanni Boccaccio: http://szkicehiszpanskimpiorkiem.blogspot.com/2010/12/via-boccaccio.html
    * Francisco Goya: http://szkicehiszpanskimpiorkiem.blogspot.com/2011/03/do-fuen-de-todos-odwiedzic-goye.html

    Były jeszcze inne podróże, ale nieopisane…

  6. Szkoda, że nie mam dużo wolnego czasu, bo tylko wtedy udaje mi się poczytać interesujące książki.

  7. Dzień dobry,
    Często tutaj do Pani zaglądam, ale pierwszy raz pozwoliłem sobie na wpis.
    Mieszkam od wielu lat w Stanach, na Long Island. Nie brakuje tu urokliwych miasteczek, a jednym z nich jest Sag Harbor. To tutaj przez około 20 lat mieszkał nasz Kazimierz Wierzyński. Bardzo chciałem znaleźć ślady jego tutaj bytności, ale nic nie znalazłem. Pozostało pochodzić uliczkami, którymi chadzał, popatrzeć na miejsca na które spoglądał codziennie przez 20 lat…. Przejdzcie się ze mną jeśli macie ochotę….
    https://picasaweb.google.com/takrzy/SagHarborWierzynskiego#slideshow/5546660604883335490

  8. Świetny blog!