Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej

5.12.2014
piątek

Mikołajki z książkami

5 grudnia 2014, piątek,

A jaką książkę nową masz dla mnie? – pyta młodszy syn i grzebie mi w torbie. Jutro albo jeszcze dziś coś dla niego będę miała. Bo jest w czym wybierać.

Mam wrażenie, że wydawnictw z książkami dla dzieci jest coraz więcej, coraz więcej osób chce wydawać ciekawe graficznie książki, czasem są to wznowienia, czasem zupełnie nowe teksty i ilustracje.

Do znanych i świetnych wydawnictw takich jak Dwie siostry, Hokus-Pokus, Muchomor, Babaryba, Bajka, Wytwórnia czy Egmont i Nasza Księgarnia dołączyły ostatnio m.in. Wydawnictwo Ładne Halo, Fundacja Festina Lente czy Wrocławskie Wydawnictwo Warstwy. W tym ostatnim ukazała się właśnie niezwykła książka Iwony Chmielewskiej, jednej z najsłynniejszych polskich współczesnych ilustratorek, która poprzednią książkę stworzyła wspólnie z poetką Krystyną Miłobędzką. Sugestywne „Oczy” to opowieść o widzeniu i patrzeniu. Dzięki niej nagle zaczynamy zastanawiać się i rozumieć, co to znaczy widzieć i co się traci, nie widząc.oczy„Oczu” jeszcze z młodszym synkiem nie zdążyłam przeczytać, ale już czytaliśmy i bardzo nam się podobało „Złotouste zero w zenicie” Marii Ekier, wydane przez Hokus-Pokus. Alfabetyczne limeryki o Infantylnym Indyku Innocentym, Apatycznym Alojzym i Złotoustym Zerze są zabawne i dla dzieci, i dla dorosłych.

Agnieszka Taborska, znawczyni surrealizmu i twórczości Rolanda Topora, napisała tym razem książkę dla dzieci „Licho i inni”, ilustrowaną przez Lecha Majewskiego (wyd. Bosz). Taborska na nowo opowiada stare ludowe opowieści, a to o Lichu, a to o Utopcach, Wiedźmach, a to o zakopiańskiej parzenicy czy o kierpcach, które zyskały swoją formę dopiero, kiedy myszka je poobgryzała.

Tę książkę przejął od razu starszy syn, który zbiera legendy i lubi wiedzieć, skąd się biorą różne zwyczaje. Za to książeczkę o pupach Mikołaja Golachowskiego i Mroux („Pupy, ogonki i kuperki, wyd. Babaryba) czytali razem: młodszy i starszy. Potem opowiadali, po co świetlikom latarnie i jak pawianom się siedzi na ich różowych pupach.zeroJa sama wychowałam się na Chotomskiej i cieszę się, że pojawiają się wznowienia takie jak „Pan Motorek”, którego Wanda Chotomska stworzyła wspólnie z Bohdanem Butenką w 1960 roku (ja go w dzieciństwie nie znałam). Teraz ukazał się w Muzie. I miło zobaczyć, że ten robocik złożony z dwu kwadracików dalej wzbudza sympatię, choć jest taki niedzisiejszy. Okazuje się, że robot to robot i się nie starzeje.

A odkryciem dla nas był „Młynek do kawy” Gałczyńskiego (Fundacja Festina Lente) z ilustracjami Ludwiki Micińskiej, książka z 1934 roku, która była prawdopodobnie książeczką z kluczem , Gałczyński umieścił mnóstwo aluzji i przytyków do swoich kolegów pisarzy czy dziennikarzy z radia. Ale po latach czytamy ją po prostu jako opowieść o przygodach pewnego młynka do kawy (z korbką i szufladką), który wędruje przez miasto. Przez kilka tygodni młodszy syn chciał słuchać tylko o młynku. IMG_1471No dobrze, ale te książki już znamy. Dzisiaj albo jutro rano młodszy syn wyciągnie z mojej torby jeszcze coś innego – kolejny tom „Poczytaj mi mamo” z Naszej Księgarni (jest już pięć), czyli wznowienie małych kwadratowych książeczek z serii „Poczytaj mi mamo” z mojego dzieciństwa. Kiedy je czytamy miewam nagłe przebłyski pamięci, bardzo przyjemne, i wtedy ja też na chwilę znowu jestem dzieckiem.
poczytaj

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. Bohdan Butenko… kojarzy mi się z ulubionymi lekturami z dzieciństwa. Miękka kreska, wyrazisty przekaz, uwypuklenie cech postaci często bardziej sugestywne niż ich opis słowny. W sam raz dla dzieci – do inspirowania wyobraźni.

  2. Chciałabym mieć w przyszłości dziecko, które tak dopytuje o książki jak Pani Synek 🙂