Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej Oczytany - Blog Justyny Sobolewskiej

30.12.2017
sobota

Poezja 2017 – cz. 1.

30 grudnia 2017, sobota,

Z podsumowaniem roku w poezji jest tak, że trudniej ogarnąć cały obraz, bo książki są trudniej dostępne.

Dlatego zamiast podsumowania – kilka książek, które zrobiły na mnie wrażenie w tym roku. Ciąg dalszy nastąpi.Jerzy Jarniewicz, Puste noce, Biuro Literackie.

W „Pustych nocach” pożegnania i odchodzenie (kochanków: „idziemy po nowemu, od siebie”, rodziców, przyjaciół) łączą się z erotykami, w których nic się nie kończy, bo „ty mnie i tak w sobie zakotwiczysz, i noc się rozigra donośnie”, „nie ma już nas, ale nie odchodź daleko”. Jeden z nich nosi tytuł „A więc wojna” – bo wojna wkracza, cień wojny obejmuje całe pokolenie, ale też pojawia się sztuczny obraz wojny z filmów (tu się Jarniewicz spotyka z Darkiem Foksem).

„Ja dezerteruję, ty dezerterujesz, on dezerteruje”. Wojna, czyli zabawa chłopców: „ I tak się chłopcom roi świat w garści mają, bo mocniejsi w piśmie”. Język wojenny przenika do języka codziennego i do języka miłosnego, „tylko kochać się musimy zatykając usta, gdy język ten łup dla szmalcowników, rwie się głośno do miłosnych sylab”. Różne języki się tu spotykają: kodeks karny i media społecznościowe, ale jest i wiersz, dedykowany pamięci ojca („Ten sobie mówi, a ten sobie mówi”), w którym ojciec uczy się słów ponownie: „Pisał, żeby mówić”. Co innego właściwie robi poeta? Pisze, żeby mówić. Do wielu tematów tej dochodzi więc też i sama poezja. Ten tom opowiadający o rozmaitych końcach w kapitalny sposób mówi  – paradoksalnie – o trwaniu: o miłości, która nadal jest, zatrzymana w erotykach, i o wojnie, która jest w nas.

Wojciech Wilczyk, Realizm, Wydawnictwo a5.

Ten tom jest bardzo ciekawym poszukiwaniem odpowiedzi na pytanie o to, czym jest realizm dzisiaj i jaką rzeczywistość może pokazać. „Fotografowałem wprasowane w asfalt/puszki po Coca-Coli, święcie przekonany,/ że prawdziwe życie jest gdzie indziej” („Wiadukt”, 1995).

W tytułowym wierszu „Realizm” prawdziwe życie odsłania się w szpitalu, odprowadzanie ojca przez korytarz z sinoniebieską lamperią kojarzy się bohaterowi z włoskim neorealizmem, „(całkiem niesłusznie zresztą)” – dodaje bohater. Oko fotografa łapie kadr w każdej sytuacji, wiele z tych wierszy tworzy migawki obrazów, razem układają się w portret Polski.

Przegląd tematów polskich jest tu całkiem spory – są też wędrówki austriackie, niemieckie, życie w obskurnym wymiarze, ale najlepsze w tym tomie są właśnie te wiersze szpitalne. Wilczyk cały czas operuje ironią, ale w tych wierszach staje się ona czymś więcej – ostatecznym obnażeniem okrucieństwa życia. I okazuje się, że jest cechą samej rzeczywistości. Fotografowanie i pisanie łączy się w tym geście odsłonięcia: „ty naciśniesz przycisk/ a my zrobimy resztę – powiedziała nicość i zatarła ręce”.

Kacper Bartczak, Pokarm suweren, Biuro Literackie

„Człowiek jest formą myślenia wierszem”. Wiersze Bartczaka są niezwykłym zjawiskiem w polskiej poezji, jednym z bardziej radykalnych i jednym z najciekawszych. Radykalnych, bo na bazie języka biologii, chemii, geologii tworzy się tu nowy język (np. „torfem” i „morfiał”). Ta książka jest też badaniem granic suwerenności, a właściwie ujawnianiem wszelkich zależności i uwikłań.

Wiersz, podobnie jak w poprzednim tomie, w „Wierszach organicznych” – jest organizmem, bywa też nazywany rzeźbą czy maszyną. Świat wiersza i człowieka splatają się tu nieustannie, myślenie wierszem, oddychanie: „Człowiek jest formą myślenia wierszem”, „wiersz spójnik otwarty/ ścięgnami na oścież/ na wiersz poza/ ustrojowy przerabiam”. Jednocześnie przy całej swojej organiczności wiersze z nowej książki są badaniem najgłębszych pokładów polskiej świadomości. Docierają do tego, co nami mówi – „organy administracji/ ich język w tobie/ otrzymuje brzmienie”, jesteś „sensem newsa”, „mam gen zdrady/ zdradzam sort językiem”. Wiersze Bartczaka, wykorzystując bieżący język polityki i publicystki, nie są w żadnym razie publicystyczne, sięgają głębiej. Co ciekawe, przy swojej awangardowości korespondują choćby z wizją historii u Rymkiewicza, choć bliżej mu do Peipera: „ja pokarm suweren/ torfem zdaniowym/ katatonicznym puszczam się/ prądem przezeń po samo piękno”.

Urszula Zajączkowska, minimum, Wydawnictwo Warstwy.

Po debiucie („Atomy”) Zajączkowska została określona jako poetka przyrody, tymczasem jej nowy tom jest o wiele pojemniejszy. Znajdziemy tu nawet konflikt nauk, w którym te „zielone”, przyrodnicze jako mniej poważne przegrywają z matematyką i fizyką. Zajączkowska nie zgadza się na ograniczanie natury do sielskich obrazków z łona przyrody – interesują ją wszystkie przejawy życia i śmierci (jest tu jej bardzo dużo).

Jej wiersze są bardzo oszczędne, z jednej strony patronuje im Szymborska, którą też fascynowały przyroda i kosmos, z drugiej Anna Świrszczyńska i jej spojrzenie na cielesność. Świetnie Zajączkowska prześwietla ciała – roślin i ludzi, tak jak w wierszu „Kościotrup”: „tak się czasem nocą wydarza,/ że budzi mnie ze snu/ mój kościotrup,/ jednym chrupnięciem kręgów szyjnych”.

Wiersze Zajączkowskiej rozszerzają perspektywę patrzenia, jest makrokosmos i mikrokosmos, a tym, co łączy spojrzenie na zewnątrz i wewnątrz, jest czułość wobec istnienia, „światłowody czułości”, które przenikają całą tę poezję: „światło, rośliny, ja”.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Heh, cóż mi po poleceniach, jak – narobiwszy sobie smaku zwłaszcza na pierwszą z pozycji – spróbowałem którąkolwiek z nich kupić. Żadna z nich nie ukazała się w wersji na czytnik. Szkoda, wielka szkoda.

  2. U wydawcy , w Biurze Literackim na pewno da się kupić książkę http://www.poezjem.pl 🙂

  3. No niestety, nie ma.
    Szkoda. Z tego, co przeczytałem, warto by było…